wtorek, 14 grudnia 2010

"Szczeniak" Maciej Antoni Suszek

Naiwność to jedna z cech młodości. Młodości, z której zawsze się wyrasta. Z naiwności znacznie trudniej.

Łatwowierny i prostoduszny mały człowiek uwierzy we wszystko. Nadmiernie szczery i wylewny, zostaje w końcu skarcony i nazwany szczeniakiem, kiedy już nie wypada mu być naiwnym.
Książka Antoniego Suszka ma charakter pamiętnika, zawierającego wspomnienia z życia mężczyzny począwszy od lat wczesnego dzieciństwa. Za tło powieści autor obrał sobie czasy, w których dorastał. W opisie świata nacisk położył jednak na formę literacką a nie historię.
Jak sam autor zaznacza niektóre osoby oraz wydarzenia nie mają odpowiedników w rzeczywistości, nie powinny bowiem uwiarygodniać przedstawionych wydarzeń i ludzi, a raczej ukazać uwarunkowania i atmosferę, w jakiej wówczas przyszło nam żyć.

Akcja powieści zaczyna się latem 1950 roku. Bohater ma wtedy sześć lat.
Czytając pierwsze rozdziały, odnosimy wrażenie jakbyśmy byli słuchaczami opowieści małego chłopca. Andrzejek dysponuje skromnym słownictwem, cechuje go naiwne spojrzenie na świat. Takie cechy ma jego opowieść o najbliższej rodzinie i miejscach zamieszkania. Wspomina jak z kolegami po kryjomu podbierał jabłka z sadu ciotki. Dowiadujemy się, iż pierwsze pisanie atramentem było dla niego ogromnym przeżyciem. W tych dziecięcych wspomnieniach nie brak ważnych tematów, których wagi sam jeszcze nie całkiem rozumie.
W miarę dorastania Andrzej dowiedział się, że radio „bum, bum, bum, bum”, którego słuchał dziadek nazywało się Wolna Europa. Zrozumiał także, dlaczego dziadek przed wojną był „ho ho ho!”, bo bycie posłem wtedy takie właśnie było, i dlatego miał prawo nazywać „galicjokiem” każdego, kto mu się bardzo nie podobał. Andrzeja i dwójkę jego rodzeństwa wychowywała matka. To właśnie dziadek był autorytetem dla chłopca szukającego wsparcia w najbliższym mu męskim otoczeniu. Dzieci ojca nie znały za dobrze. Był on pisarzem w magistracie. Większość czasu ukrywał się, pozorując własną śmierć, aż w końcu naprawdę zmarł nie zdążywszy nawiązać z nimi mocniejszej więzi.
Wraz z poznawaniem świata, zmieniało się także spojrzenie Andrzeja na otaczających go ludzi. Tak więc wuj Kazimierz z czasem przestał być już tylko posiadaczem wędek, na które Andrzejek i jego brat łapali szczury. Był więźniem UB, który powtarzał każde zdanie po kilka razy bojąc się, że może podać coś nieodpowiedniego do protokołu. Stał się dla Andrzeja również wspomnieniem smaku pikantnej kiełbasy, którą razem przyrządzili po wielkim świniobiciu. Zakazane wcześniej tematy i obrazy zaczęły odgrywać doniosłą rolę w życiu dorastającego chłopca.

W domu się nie przelewało. Trudna sytuacja zmuszała matkę do korzystała z pomocy rodziny. Była kucharką w PGR. Pragnęła by jej dzieci kształciły się, więc wysłała Andrzeja do szkoły w Nowym Sączu. Chłopak mieszkał w internacie pozostając pod czujnym okiem wujka Józka. Po ukończeniu szkoły wrócił do Ptaszkowa, gdzie podjął pierwszą pracę. Matka nie odpuszczała. Chciała by jej dzieciom żyło się lepiej i wysłała syna do szkoły średniej. Andrzej wstąpił do partii ZMW (Związku Młodzieży Wiejskiej), w 1963 roku zdał maturę. Wrócił do domu i został kierownikiem transportu w pegeerze. Wtedy poznał smak spirytusu i innych trunków. Nie mógł też uciec od podejmowania męskich decyzji, za które brał odpowiedzialność.
Andrzej prowadził bujne życie towarzyskie. Oprócz kolegów, których nigdy mu nie brakowało, były również kobiety. Gdziekolwiek by nie był, w Ptaszkowie, w Nowym Sączu, czy nawet w ZSRR, gdzie odbywał praktykę zawodową, wszędzie tam zawsze odnajdywał miłość. Każda dziewczyna była dla niego najważniejsza i każdą z nich kochał najbardziej. Hormony miały przewagę nad jego rozumem. Wciąż był bardzo naiwny, nie zważał na konsekwencje swych instynktownych działań.
Wspomnienia odgrywają w życiu Andrzeja bardzo ważną rolę. Najchętniej powraca pamięcią do lat szkolnych, kiedy to bez większych trosk spotykał się ze znajomymi w kawiarni, gdzie tańczył z dziewczynami do puszczanych z monogramu ówczesnych szlagierów.

W ostatnim rozdziale powieści czytamy, jak po kilku odroczeniach Andrzej trafia do wojska. Poznaje wojskowe zwyczaje i uczy się na własnej skórze, jak trudno jest tam przetrwać. Jest świadkiem samobójstw innych żołnierzy i zastanawia się nad taką alternatywą ucieczki ze świata, w którym nie potrafi się odnaleźć. Ma wtedy 23 lata i pistolet. Ten sam pistolet, który na zajęciach był przekleństwem, bo ciążył nieznośnie i przeszkadzał, a teraz jest bardzo bliski, jest prawie przyjacielem. Kumplem, którego stała obecność uspokaja i dodaje wiary. I chodzimy sobie razem.
I odszedł. Poszedł dalej ze świadomością, iż głupi z niego gówniarz.

Szczeniak przedstawiony przez Macieja Antoniego Suszka to postać, której naiwny charakter odciska piętno w wielu płaszczyznach życia. Bohater zwyczajnie z naiwności nie wyrasta. Dojrzewa, staje się mądrzejszy, ma dobre intencje, ale wciąż pozwala innym sobą manipulować. Podpuszczany przez towarzyszy nie dostrzega, iż poklepywanie po ramieniu i chęć zrobienia z niego przywódcy partii nie zawsze jest gestem poważania i głębokiego szacunku.

W tytułach rozdziałów autor przywołuje imiona ludzi, którzy w danym czasie byli dla Andrzeja najważniejsi. Tak więc najpierw dziadek, mama i wujkowie, później dziewczyny, z którymi był w bliskiej zażyłości. Każda kolejna cześć książki jest pisana w specyficznej formie odpowiadającej danemu okresowi z życia bohatera. Wraz z jego dorastaniem język przekazu staje się mądrzejszy i słychać w nim dojrzewające myśli. Powieść jest napisana językiem prostym, często potocznym. Natrafiamy na typowo męskie zwroty, a czasem nawet wulgaryzmy. Ciekawym kontrastem jest sposób w jaki autor przedstawia sylwetki dziewczyn. Bezpośrednio i bez skrępowania opisuje temperament każdej z nich podczas zbliżeń intymnych. Obrazowo pokazuje na co mężczyzna zwraca największą uwagę będąc w towarzystwie kobiety.
„Szczeniak” Macieja Antoniego Suszka to moim zdaniem książka warta męskiego czytania. Sposób podejścia do wielu spraw, opisy maszyn robotniczych i męskie popijawy nie zainteresują przeciętnej kobiety, chyba że taką, która lubi zagłębiać się w męską psychikę i poznawać jej tajniki. Książka warta jest przeczytania chociażby dla poznania zwyczajów i żartów, które mężczyźni robią sobie nawzajem. Przyznam, że podczas lektury zaśmiałam się kilka razy z sytuacji, które nigdy nie przyszłyby mi na myśl.

Napisanie recenzji o „Szczeniaku” nie jest prostym zadaniem. Można by jeszcze wiele o tej powieści powiedzieć. Mimo niełatwej lektury, czytając ostatnią stronę poczułam niedosyt. Jak dalej potoczyło się życie Andrzeja? Czy dziecinna naiwność nadal mu towarzyszy? Tajemnicę zna tylko autor.

Joanna Markowska


Tytuł: "Szczeniak"
Autor: Maciej Antoni Suszek
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie 1
Stron: 464
ISBN: 978-83-7506-534-3
Cena: 34,90

Notka o autorze:

Maciej Antoni Suszek urodził się w czerwcu 1944 roku w Warszawie.
Jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Business Polonia”. Debiutował w 1982 roku opowiadaniem „Iza”. Dotychczas ukazało się dziewięc jego książek: „Wiatr” (Wrocław 1998), „Bazylek” (Wrocław 1990), „Babie Lato” (Częstochowa 1990), „Plac bez Boga” (Warszawa 1991) , „Laluś” (Poznań 1992), „Wszystkie ryby Jacha” (Poznań, 2004), „Firma” (Poznań, 2007) oraz "Szczeniak" (Poznań, 2010).
Jest Laureat wielu konkursów, jego proza jest zamieszczana w szeregu antologiach. W 2008 roku został doradcą sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Od kwietnia br., jest wiceprezesem Wielkopolskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.
Mieszka w Biedrusku koło Poznania. 


recenzja na Fatamorganie 

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Asiu, Twoja recenzja bardzo zachęca do sięgnięcia po lekturę. to kolejna pozycja, którą wpisuję na listę oczekujących, na emeryturze. A to , niebawem.
Całusy. Teresa.

Joanna Markowska pisze...

Teresko, następna książka jeszcze bardziej Ci się spodoba. Skąd wiem? kobieca intuicja ;)
Recenzja już wkrótce.