poniedziałek, 17 stycznia 2011

"Za niebieskimi drzwiami" Marcin Szczygielski


Gdy sięgnęłam po książkę „Za niebieskimi drzwiami”, zaskoczyła mnie jej wyjątkowa oprawa. Miła w dotyku, wręcz aksamitna, z wypukłymi, błyszczącymi literami. Na okładce chłopczyk wsparty na kulach, otoczony niebieskimi pnączami. Obok niego dziwne owady z ptasimi dziobami, mała gąsienica i przerażający cień. Kolorystyka doskonale odzwierciedla książkowy świat, do którego autor sam zaprojektował ilustracje. A to, kim są przedstawione postacie dowiadujemy się podczas czytania.

Łukasz Borski i jego mama mieli wypadek samochodowy. Kobieta zapadła w śpiączkę, a dwunastoletni chłopak połamał nogi. Pomimo operacji jedna została krótsza, ból wciąż powracał. Łukasz wyobrażał go sobie jako prąd, a nerwy - jak wiązki kabli. Dzięki temu mniej się bał, gdyż wiedział jak działa prąd i jakie powoduje spięcia. W ten sposób starał się oswoić z nieprzyjemnym uczuciem w kończynach. Dziwił się, że lekarze nie chcą wyhodować mu nowej nogi przez klonowanie. Zainteresowany inżynierią genetyczną postanowił, że gdy dorośnie zostanie genetykiem i będzie tworzył różne niesamowite istoty. Miałyby to być na przykład latające żyrafy albo żółwie biegające szybciej od geparda. Pragnął również pracować nad tym, żeby ludzie nie chorowali i nie starzeli się.

Po dziesięciu miesiącach rehabilitacji Łukasz opuszcza szpital. Jego mama wciąż jest w śpiączce, więc trafia on pod opiekę sąsiadki. Pani Cebulska nie może na stałe zajmować się chłopcem. Wydaje się, że nie ma innego wyjścia, jak tylko umieścić Łukasza w domu dziecka. Na szczęście pojawia się ciotka Agata, która zabiera chłopca do siebie. Właśnie tam, w nadmorskim pensjonacie od lat należącym do rodziny, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Łukasz czuje się nieswojo w „Wysokim Klifie”. Nie potrafi znaleźć wspólnego języka z ciotką, ani z rówieśnikami. Choć nie jest już samotny, boi się i marzy, by jak najszybciej wrócić do domu. Wtedy odnajduje zaczarowany świat, do którego przedostaje się pukając w odpowiedni sposób w niebieskie drzwi pokoju. To niesamowicie piękne miejsce pachnie pudrem jego mamy, a wszystko jest w odcieniach turkusu i srebra. Mieszkają w nim arynie: ważko-ptaki, oraz Krwawiec, jedyny mieszkaniec opuszczonej okolicy. Oczarowany chłopiec często odwiedza tę spokojną i barwną krainę, która niespodziewanie staje się przyczyną poważnych kłopotów.

Zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem. W treści autor zawarł wskazówki, dzięki którym naprowadza czytelnika na trop. Mimo to do końca pozostajemy w niepewności. Podczas lektury doznajemy niesamowitych wrażeń odkrywając bajkowy wymiar fantazji głównego bohatera. Natrafiamy na momenty, w których książka staje się powieścią science- fiction a nawet horrorem. Uważam, że „Za niebieskimi drzwiami” nie jest książką wyłącznie dla młodzieży. Z przekonaniem polecam ją dorosłym. Marcin Szczygielski w wyjątkowy sposób przedstawia sytuację tragiczną, kiedy bliska osoba zapada w śpiączkę. Poznajemy problem również z punktu widzenia pogrążonego w śpiączce. Dowiadujemy się, jaki wpływ na jego powrót do zdrowia mają wizyty rodziny oraz rozmowy. W jaki sposób mózg za pomocą wyobraźni przekształca usłyszane słowa. Jakie obrazy tworzą się w głowie chorego. I co pamięta z tego, co działo się wokół, gdy w końcu się obudzi. Jeśli się obudzi.



Pragnę powiadomić, że kupując tę książkę pomagasz! Złotówka ze sprzedaży każdego egzemplarza jest przeznaczona na pomoc dla podopiecznych Fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo”.


Joanna Markowska
Do Instytutu Wydawniczego Latarnik 
Tytuł: Za niebieskimi drzwiami
Autor: Marcin Szczygielski
Wydawca: Instytut Wydawniczy Latarnik
Objętość: 232 stron
ISBN: 978-83-60000-42-7
Oprawa: twarda
Format: 138 mm x 205 mm



notka o autorze:

Marcin Szczygielski- pisarz, dziennikarz i grafik. Jest autorem książek i sztuk teatralnych skierowanych do dorosłych odbiorców, ale pisze także powieści dla młodszych czytelników.
Jesienią 2009 r. ukazała się „Omega”- powieść o przygodach dwunastoletniej fanki gier komputerowych. Książka została wyróżnione w Konkursie im. Hanny Skrobiszewskiej i w 2010r. trafiła na Listę Skarbów Muzeum Literatury Dziecięcej. Została także wyróżniona w konkursie Najpiękniejsze Książki Roku 2009 organizowanym przez Polskie Towarzystwo wydawców Książek.
Kolejną powieść „Czarny Młyn” Marcin Szczygielski napisał na Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren organizowany w ramach akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. Jury uznało „Czarny Młyn” za najlepszą spośród wszystkich 580 nadesłanych książek, przyznając mu Grand Prix i statuetkę Pipi Langstrump, a także I nagrodę w kategorii powieści dla dzieci w wieku od dziesięciu do czternastu lat. „Czarny Młyn” ukaże się wiosną 2011 roku nakładem wydawnictwa Stentor.


3 komentarze:

Scathach pisze...

Hmm, a mogłabyś mi podać jakiś konkretny przykład?:D
Bo wiesz, przekładów jest dużo, być może akurat ja tez mam w miarę fajny, zwłaszcza, że nic mi się w oczy nie rzuciło. Ale fakt faktem- czytałam już kilka lat temu.
PS: dodaję do linków:)

Anonimowy pisze...

Asiu, nie znam autora, tym bardziej Jego książek. Dzięki za przybliżenie sylwetki i recenzję.
Teresa.

Joanna Markowska pisze...

Marcin Szczygielski jest interesującą osobą. Jak to zwykle z artystami bywa czasem trudno zrozumieć ich naturę. Ale im bardziej jest ona niepojęta, tym ciekawsza. ;)