Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli odważne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli odważne. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 września 2013

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" czyli znalezione nie kradzone.

"Aby coś znaleźć, trzeba poszukać. Istotnie, zazwyczaj kiedy się szuka, w końcu się coś znajduje, nie zawsze jednak dokładnie to, o co chodziło."

Tak było również w przypadku znalezienia przeze mnie tego oto "bezcennego" egzemplarza.
Przeglądając regał z lekturami natrafiłam na antykwarycznego Hobbita. ;)
Niziołek jak nowy, a tani jak barszcz. :) 




 "Dom został za tobą. Przed tobą droga."




wtorek, 24 września 2013

Jesień z Zafonem: "Światła września", "Pałac Północny" i "Książę Mgły".

Nie mogłam się oprzeć tej trójce. ;)
Nadarzyła się tania okazja nie do odrzucenia, dzięki której poszerzyła się moja kolekcja książek Zafona.




A oto mój osobisty zadumany Książę Mgły. :-)



Poluję jeszcze na "Grę Anioła". Jeśli macie jakieś namiary to dajcie znać. ;)






niedziela, 12 maja 2013

Posłanie dla nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.


                                                       Kazimierz Dąbrowski

piątek, 10 maja 2013

Rower, "Weronika zmienia zdanie" i spokój...

... czyli nareszcie trochę czasu wolnego dla mamy.  :








   "W końcu stylizowana na retro romantic biała gazela była bardzo ładna. Do tego miała mnóstwo przerzutek i licznik, który mierzył równocześnie przejechane kilometry, tętno oraz wagę kierującego i ilość spalanych kalorii...
   Ostatni raz na rozklekotanym rowerze marki Wigry 2, udającym oldskul składaku, była dwa lata temu." 

cytat z "Weronika zmienia zdanie" Małgorzata Maj.

;)



środa, 13 marca 2013

Desiderata



 
     Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu- pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie bądź w dobrym stosunku z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi od ciebie.
     Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach- świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
     Przyjmij pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni, wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jak być powinien.
     Tak więc bądź w spokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.
     Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.



Desiderata (od łac. to, co pożądane, upragnione, potrzebne)
Poemat napisany przez Maksa Ehrmanna, zawierający wskazówki na temat dobrego życia.
Odwoływali się do niej hippisi, jest też popularna wśród uczesników ruchu Anonimowych Alkoholików.
Utwór powstał w 1927.

NIL DESPERANDTUM - nie trać nadziei 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Z półki - wyzwanie czytelnicze 2012


"Z półki" będzie to moje pierwsze wyzwanie czytelnicze na 2012 rok. 

Wyzwanie polega na czytaniu zapomnianych książek wchodzących w skład domowej biblioteczki, zakupionych przed rokiem 2012. Są to więc książki, których nie wypożyczamy z biblioteki, ani nie otrzymujemy od wydawnictw do recenzji. W skład moich będą wchodziły te, które sama kupiłam, jak również otrzymane przeze mnie w prezencie.
Więcej o tym wyzwaniu TUTAJ. Można się zapisać i przyłączyć do zabawy.


Na blogu założyłam Stronę, na której będę umieszczać przeczytane tytuły 
Tam będziecie mogli śledzić efekty mojego czytania. 
Właśnie skończyłam "Cień wiatru" Zafóna, więc ten tytuł umieszczę jako pierwszy. 
Książka ta przez rok dzielnie na mnie czekała.  

A oto lista kolejnych tytułów:

1. "Kot święty i przeklęty"
2. "Papierowy motyl"
3. "Zabójczy błękit"
4. "Zbuntowani"
5. "Delfin"
6. "Nieświadome błędy naszego życia"
7. "Jak pisać, pamiętnik rzemieślnika"
8. "Lilith"
9. "Normalna Polska Rodzina"
10. "Kot który czytał wspak"
11. Kot który się włączał i wyłączał"
12. "Kot który nie polubił czerwieni"
13. "Zwyczajny facet"
14. "Nie pytaj o Polskę"
15. "Czerwone gardło"
16. "Trzeci klucz"
17. "Pentagram"

Kolejność czytania dowolna. 
Jak widzicie trochę się tego uzbierało.  
Może uda mi się zaliczyć poziom czwarty tej zabawy. 

środa, 30 listopada 2011

Miejskie Podróże Książkowe.

W dniach 21-25.11.2011 Fundacja Bookarest oraz portal lubimyczytać.pl zorganizowały akcję „MPK=Miejskie Podróże Książkowe”. To kampania społeczna, mająca na celu promocję czytelnictwa w poznańskich tramwajach i autobusach, opierająca się na założeniu pożytecznego wykorzystywania czasu. 

Statystyczny Polak spędza w komunikacji miejskiej 20 minut dziennie. Przy założeniu, że średni czas spędzony w tramwaju to 20 minut dziennie, średnia prędkość czytania to 200 słów na minutę, a jedna strona książki to około 200 słów, w ciągu roku, wykorzystując czas spędzony w komunikacji miejskiej, można przeczytać 10 książek rocznie! Organizatorzy chcą stworzyć wśród pasażerów komunikacji miejskiej modę na czytanie książek w codziennej drodze do pracy czy do szkoły.
Podczas pięciu dni trwania kampanii Poznań stał się areną niezwykłych literackich wydarzeń. W miasto wyruszyły tramwaje oklejone hasłami promującymi czytelnictwo, na przystankach i słupach miejskich umieszczono plakaty zachęcające do podróży z książką.
Poznańskie tramwaje i autobusy codziennie odwiedzali „książkowi kontrolerzy”. Zamiast sprawdzać bilety, wręczali pasażerom fragmenty książek oraz zapraszali do poznańskich bibliotek i księgarń.





Bardzo dobry pomysł. Projekt został w całości sfinansowany ze środków Miasta Poznań. Fajnie by było, gdyby akcja rozprzestrzeniła się na większą skalę obejmując kolejne duże miasta.

Dobrze jest mieć przy sobie książkę, czy to w autobusie, czy w przychodni lekarskiej czekając na wizytę.
Na pewno wiele z Was korzysta z takich dodatkowych okazji na czytanie. :) 


niedziela, 27 listopada 2011

"Polskie prezenty na święta"

Akcja "Polskie prezenty na święta" miała początek na Facebook.  

Pomysłodawczynią jest pani Dorota Wróblewska.

Poniżej tekst jaki pani Dorota umieściła na swojej stronie.


"Zdecydujmy się na kupno prezentów Bożonarodzeniowych od drobnych przedsiębiorców, ze sklepu z rękodziełem, od sąsiada, który robi wszystko, aby utrzymać swój sklepik, od przyjaciółki, która wytwarza niepowtarzalne rzeczy, od tego, który oparł się globalizacji w naszych okolicach... Zróbmy tak, aby nasze pieniądze dotarły do zwykłych ludzi, którzy ich potrzebują, nie do firm międzynarodowych i wielkich przedsiębiorców, którzy płacą zbyt mało swoim pracownikom i przemieszczają firmy w inny koniec świata... robiąc tak więcej osób będzie mogło przeżyć szczęśliwe Boże Narodzenie. Jeśli się zgadzasz, skopiuj to i wklej na swojej tablicy."

Akcja godna poparcia. Więcej można poczytać tu
http://www.dorotawroblewskablog.pl/polecam/akcjalll/
http://www.dorotawroblewskablog.pl/polecam/moda-na-polskie-swieta-apel/
O tej akcji dowiedziałam się z FB i od Marzeny.
Jeżeli zgadzacie się z tymi słowami, możecie przesłać info dalej.



środa, 2 listopada 2011

Mój pierwszy album

Podobno większość kobiet przesadza z celebrowaniem swojej pierwszej ciąży.
Jeśli chodzi o mnie to nie mam góry ciuchów ciążowych ani stosu poradników. ;)
Ale kupiłam album dla dziecka.


Tego rodzaju albumów jest na rynku mnóstwo. Dlaczego wybrałam akurat ten?
Po pierwsze ze względu na jego uniwersalność. Pod względem kolorystyki jest odpowiedni dla chłopca, jak również dla dziewczynki.
Po drugie spodobała mi się oprawa graficzna tej wesołej książeczki. Przede wszystkim kolorowe, zabawne rysunki zwierzątek przypominających zwierzątka, a nie jakieś bohomazy.




 


"Mój pierwszy album" daje rodzicom możliwość zebrania w nim najważniejszych informacji dotyczących noworodka. Nie jest jednak, jak wiele innych oglądanych przeze mnie albumów, obszerną encyklopedią na temat każdej przeżytej przez malucha minuty. Tak więc konkretnie, bez przesadnych ckliwości możemy upamiętnić w nim pierwszy rok życia naszego dziecka.


"Dziecko to otwarte, kiełkujące dopiero życie. Czuje ono, postrzega i pyta o coś, co już po chwili uchodzi jego uwagi. Nie troszczy się o swoje chwilowe objawienia i jest zaskoczone, gdy po pewnym czasie dorośli odczytują mu z zapisków, co też takiego mówiło i o co pytało." 
Karl Jaspers



Tytuł: Mój pierwszy album
Praca zbiorowa
Wydawnictwo Debit
Format: 24x25 cm
Oprawa twarda
Ilość stron: 48

niedziela, 26 czerwca 2011

Posadź drzewo!


Przyłączcie się do akcji sadzenia drzew.
Rok 2011 ogłoszono Międzynarodowym Rokiem Lasów
Posadź wirtualne drzewko, a Tetra Pak zasadzi prawdziwe w Parku Narodowym!
ZASADŹMY RAZEM 160 000 drzew!


Moje drzewko to jodła. Kliknij tu, aby je podlać. 
http://www.posadzdrzewo.pl/#/profil/joanna-67


Wybierz drzewko, które najbardziej do Ciebie pasuje
i zadbaj o jego wzrost.
Zamieść link do drzewka na stronie
Posadź drzewo na Facebook,
a inni pomogą Ci je podlewać.

To fajna i przede wszystkim pożyteczna zabawa.
Więcej informacji znajdziecie na TUTAJ.




Pamiętaj, że drzewa to nie tylko piękno i bogactwo przyrody ale również producent niezbędnego do życia tlenu. Drzewa absorbują również CO2, którego nadmierne ilości negatywnie wpływają na zmiany klimatyczne. Pomóż nam ograniczać wzrost emisji CO2 do atmosfery! Zasadź z nami swoje drzewo!  Tetra Pak


Jeśli to dla Was nie problem zamieście podobną wiadomość na swoich blogach i wspierajcie ekologię.



wtorek, 8 marca 2011

Dzień Kobiet


Drogie Panie! 
Z przyjemnością pragnę podzielić się z Wami wyjątkowymi życzeniami.

Myślałam długo nad życzeniami z okazji 8 marca. Szablonowe: wszystkiego najlepszego jest zbyt banalne. Gloryfikacja kobiecości i patos tego święta przegadane i podszyte przeszłością, której symbolem był goździk i rajstopy z klinem. Ponieważ pracuje z i dla kobiet z całego świata i planuje z nimi świętować 8 marca, pomyślałam, że mogę Wam przekazać to, jak one czuja to święto. Dla kobiet z Egiptu, Erytrei, Iraku, Nigerii, Indii święto 8 marca ma wymiar nieomal magiczny. Wyjście do kawiarni i wspólne świętowanie to wielka uroczystość. One czekają na to jak na jednodniowe wyzwolenie z piętna religii, podporządkowania, przemocy, handlu, aranżowanych małżeństw, bycia nikim w świecie mężczyzn. Wiec może w tym dniu pomyślmy o tym jak dobrze nam z naszą kobiecą wolnością, w której możemy wybierać partnerów, cieszyć się z seksu, pachnieć, ubierać w to co chcemy, czytać, uczyć się, podróżować... To co dla nas jest oczywiste, dla innych jest wciąż tylko marzeniem.
Wszystkiego najlepszego Moje Drogie Kobiety. Niech dzień 8 marca będzie dla Was dobry i słoneczny.


Edyta Szalek 

Świętować każdy może

Każda okazja do świętowania jest dobra. Dzień Kobiet?
Przyznam, że sceptycznie podchodzę do tego rodzaju świąt. Nie celebruję ich jakoś specjalnie. Choć jak każda kobieta lubię być adorowana i dostawać takie tam różne słodkości i kwiaty. Radość z miłych gestów zakłuca świadomość, że jest to komercyjny chwyt reklamowy napędzających rynek.
Z drugiej strony, gdyby nie te wszystkie "święta" ludzie nie mieliby okazji do wyrażania uczuć. Zamknięci w sobie mogliby skamieleć na zawsze.

Wiecie, że prawie każdego dnia jest co świętować?
Na przykład w marcu jest tylko 11 dni wolnych od jakiejkolwiek okazji.
Zobaczcie sami.

poniedziałek, 7 marca 2011

Pamięci Heviego

Hevi był z nami od ponad 11 lat. Nadałam mu to imię, gdyż od szczeniaka był jak heavy (metal)- silny. Lubił szarpać się z kimś ulubioną zabawką. Mogły to być np. stare rajstopy. Wczoraj nasz psi przyjaciel zginął śmiercią tragiczną. Podczas spaceru z moją mamą został brutalnie zagryziony przez silniejszego od siebie mieszańca pitt bulla z buldogiem. Pies był szkolony przez właściciela do walk psów. Wyprowadzany na spacer nigdy nie nosi kagańca, a jego świadomi właściciele nie potrafią utrzymać psa na smyczy, gdy ten wpadnie w szał. To nie było pierwsze spotkanie z oprawcą. Kilka miesięcy temu również dorwał się Heviemu do gardła, uszkadzając krtań i rozszarpując skórę na karku. Wtedy z pomocą zdążył tata wyciągając go własnymi rękami z zaciśniętej paszczy pitt bulla. Hevi miał silnego ducha, lecz nie był bojowy. Po tym zdarzeniu podupadł na zdrowiu i znacznie osłabł. Tym razem bestia dokończyła dzieło. Hevi nie miał żadnych szans. Zdarzenie miało miejsce na oczach mojej bezradnej matki. Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Policja spisała zeznania, ale czy coś zrobi w kierunku ich ukarania? Sprawcy są znani w okolicy- rok wcześniej zginął inny piesek. Jeśli zlekceważymy sprawę, ci ludzie nadal będą siali terror. W końcu może zginąć człowiek, lub dziecko. Jaka kara powinna spotkać właścicieli psów, którzy z premedytacją wychowują je na morderców? Co należałoby zrobić z takim psim bandytą?
Moja odpowiedź jest prosta: ukarać, wystawić na widok publiczny i uśpić!

Dziś w nocy Hevi odwiedził mnie we śnie. Staliśmy na podwórku parę metrów od siebie. Wyglądał jak dawniej. Kiedy chciał podejść bliżej zauważyłam, że utyka na prawą łapę. Poczułam żal i smutek. Wtedy on zatrzymał się z uniesioną łapką. Popatrzył na mnie jakby chciał powiedzieć- nie martw się już mnie nie boli, nie cierpię. I zniknął.


poniedziałek, 24 stycznia 2011

Przekłady i tłumaczenia ("Władca Pierścieni" Tolkien)

Postanowiłam rozwinąć temat, który zaczęłam ze Scathach na temat przekładów wydawniczych. Przeczytałam jej recenzję "Otella" Williama Szekspira. Scathach jest zachwycona polskim przekładem Stanisława Barańczaka, a nie poleca przekładu Słomczyńskiego. Nie zawsze, a nawet rzadko mamy możliwość porównania różnych przekładów tej samej powieści. Przeważnie czytamy pierwsze wydanie jakie wpadnie nam w ręce, a potem sięgamy po kolejną powieść.

Znam dwa różne tłumaczenia "Władcy Pierścieni" Tolkiena. Osobiście polecam przekład Marii Skibniewskiej. Dlaczego? Skibniewska konsultowała swoje tłumaczenie jeszcze z samym Tolkienem. Jest ono utrzymane w typowym dla autora stylu. Nie jest on za bardzo spolszczony. Natomiast w przekładzie Jerzego Łozińskiego bardzo razi mnie jego tłumaczenie imion bohaterów i nazw miejscowości. Np. 




Obieżyświat- Łazik
Bilbo Baggins z Bag End- Bilbo Bagosz z Bagoszna
Shire'u - Włości



Dla porównania pokażę Wam wiersz wprowadzający do trylogii.

tłumaczenie Marii Skibniewskiej

"Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden by wszystkimi rządzić, Jeden by wszystkie odnaleźć,
Jeden by wszystkie zgromadzić i w ciemnościach związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie."


tłumaczenie Jerzy Łoziński

"Dla elfich władców pod niebem jasnym Trzy są Pierścienie,
Dla krasnoludzkich podziemnych królów Pierścieni Siedem,
Dziewięć dla ludzi - tych ostatecznym śmierć przeznaczeniem,
Dla Władcy mroku na czarnym tronie jest Pierścień Jeden
W Krainie Mordor, gdzie wiecznej nocy zaległy cienie.
Pierścień Jedyny, by władać wszystkimi, czarem je opętać,
Pierścień jedyny, by wszystkie zgromadzić i w ciemnościach spętać
W Krainie Mordor, gdzie wiecznej nocy zaległy cienie."

Widzicie różnicę?
Więcej znalajdziecie tutaj: tłumaczenia "Władcy Pierścieni"

Jeśli macie jakieś inne przykłady różnorodności tłumaczeń literatury zagranicznej podzielcie się nim. Zawsze dobrze jest poznać opinię innych, by móc wyrobić sobie swoją.


sobota, 8 stycznia 2011

mała orkiestra prawdziwej pomocy



Przed świętami niesienie pomocy innym jest bardzo powszechne. Organizowane są wtedy zbiórki żywności, odzieży oraz pieniędzy. Wielu ludzi z tego korzysta, a przede wszystkim wychowankowie domów dziecka i sierocińców. Nurtuje mnie jedno: dlaczego chęć pomocy innym budzi się w ludziach tak rzadko? Wiem, otwierają się serca, działa magia świąt. Każdy chce zasłużyć również na swój prezent. Nikt nie chce zagrać głównej roli w "Opowieści Wigilijnej". 
 

Co roku przypomina mi się sytuacja, z którą zetknęłam się kilka lat temu. Dorabiałam sobie rozdając ulotki na ulicy. Głównym miejscem kolportażu był chodnik przed gmachem ZUS 'u. Mój pracodawca wybrał to miejsce, gdyż można tam było spotkać wielu emerytów, rencistów i właścicieli prywatnych firm. Oprócz mnie co dzień przychodziła tam pani, która do puszki zbierała pieniądze dla chorych dzieci. Puszka metalowa, zaplombowana, z nalepką fundacji. Na początku podziwiałam zapał tej dobrej kobiety, która marzła na dworze (była zima), zaczepiała ludzi prosząc ich o parę groszy dal chorego. Ludzie litowali się widząc zdjęcie małego, bezbronnego dziecka przyklejone do pojemnika. Mijały kolejne tygodnie. Za moją pracę miałam zapłacone. Żal mi było chorych dzieci, więc któregoś dnia wrzuciłam parę złotych do puszki „koleżanki”. Po tym dowiedziałam się prawdy. Powiedziała mi, żebym jej nic nie dawała, tylko żebym sama zajęła się zbieraniem. Pomyślałam, że chętnie bym to robiła, gdybym miała więcej czasu i nie musiała pracować. Byłam zszokowana, gdy usłyszałam od niej, że wystarczy raz w miesiącu przynieść do fundacji 300zł. Reszta pieniędzy, które uda się zebrać zasila budżet zbierającego. Więc nie jest tak, że robi się to czysto charytatywnie. Zaproponowała mi współpracę i przyłączenie się do tego programu pomocy. Mówiła z ekscytacją, iż sporo można na tym zarobić. Dowiedziałam się dlaczego zbiera datki tak daleko od swego miejsca zamieszkania. Tam nikt nie wiedział czym się zajmuje i gdzie pracuje, Nie chciała, by prawda wyszła na jaw. Miała obawę, że sąsiedzi i znajomi domyślą się skąd bierze pieniądze na życie i utrzymanie własnego domu. Zbulwersowana podziękowałam jej za propozycję. Po tym wszystkim czego się dowiedziałam już prawie z nią nie rozmawiałam. Za kilka dni już się nie pojawiła. Pewnie obrała sobie kolejny dobry punkt w innym mieście. Od tamtej pory nie ufam ludziom zbierającym datki. Nie jest to wina danej fundacji, tylko suwerenność i lojalność jej członków. Ilu jest takich, którzy przed oddaniem puszek wytrząsają lub wyjmują z nich zawartość? Potem przeliczając wrzucają do nich z powrotem tylko tyle ile „muszą”. Na pewno nie każdy tak robi, ale znając prawdę wolę kupić chleb, lub dać parę groszy żebrakowi na ulicy, niż wrzucać pieniądze do metalowego pojemnika.

Jak co roku rusza Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Znów będzie okazja do składania datków. Sama często nie potrafię się powstrzymać od kupienia czerwonej nalepki w kształcie serduszka. Robię to z nadzieją, że jak największa ilość zebranych pieniędzy trafi na wyznaczony cel i pomoże potrzebującym.

czwartek, 6 stycznia 2011

Pani woła do tablicy



Ze względu na pasję, którą z Wami dzielę, często odwiedzam blogi książkowe. Przyznajmy wspólnie, że jest ich mnóstwo (co bywa przerażające). Ale to dobrze, że jeszcze istnieją ludzie, którzy wolą czytać niż gapić się w telewizor. Zastanawia mnie jedno- po co te skale ocen? Czemu mają służyć oceny, które wystawiacie recenzowanym przez Was pozycjom?
Najczęściej wygląda to tak:
6 rewelacyjna
5,5 świetna
5 bardzo dobra
4,5 całkiem dobra
4 dobra (szału nie było)
3,5 powyżej przeciętnej
3 przeciętna
2,5 poniżej przeciętnej
2 kiepska
1,5 szkoda czasu
1 nawet nie otwieraj

 

Wytłumaczcie mi, bo się nie znam, z jakiego powodu wystawiacie taką notę.

Wystawiacie ocenę autorom przedstawionych przez Was książek? Nie uważacie, że recenzja jest wystarczającą oceną? Zachęci czytelnika do sięgnięcia po daną pozycję lub nie. Niech czytelnik sam oceni. No tak, mamy przecież pod tematem możliwość reakcji typu : przeczytałam, przeczytam, nie przeczytam. Tylko co to wnosi do tematu. Kolejne statystyki, które niewiele nam mówią. Jakie to wszystko schematyczne. Dobrze, że można komentować, dzielić się ze sobą wrażeniami z poczytania. Dyskutujmy na tematy poruszone przez autorów. Mówmy o tym, co autor miał na myśli, jakie było jego przesłanie. Przecież po to czytamy te książki, alby wydobyć z nich głębię, odnaleźć przesłanie. Wielu recenzentów skupia się jedynie na streszczeniu akcji kto, gdzie i z kim. Dodajmy jeszcze do tego słowo fajne i gotowe. Te recenzje, które odbiegają od takiego schematu są dla mnie wartościowe. O wiele bardziej zachęcają do sięgnięcia po proponowaną książkę niż ocena 6- rewelacyjna.

Pomyślcie nad tym i nie gniewajcie się na mnie za krytykę. Każdy musi znaleźć swój własny sposób na bycie wyjątkowym. Co nie jest łatwe w tym blogowym gąszczu. Sama głowię się nad tym. Najważniejsze to być sobą i nie dać się zaszufladkować.

Życzę owocnych myśli, wyrażonych w unikalny i wyjątkowy sposób poddany głównie ocenie własnej. Pozdrawiam.