sobota, 28 maja 2011

"Pasja według Einara" Elżbieta Cherezińska


Einar

Choć umierający ojciec prosił mnie, bym nie kołysał łodzią, ja przechyliłem burtę.
Od tego czasu dobro nie mogło pozostać całkowicie dobre, ale i zło w moim życiu nie było zupełnie złe.

Einara poznajemy, gdy w wieku dziewięciu lat zaczyna opowieść o sobie. Ojciec przekazuje mu słowa odczytanej podczas obrzędu przepowiedni o nadejściu Chrystusa. Zaraz po tym umiera a życie małego chłopca schodzi na tor nieuniknionego przeznaczenia.
Po śmierci Tjostara, na polecenie króla, Einar trafia do zakonu benedyktynów w Yorvik pod opiekę opata Udarlyka. Na początku pobytu nie potrafi się zaaklimatyzować. W klasztorze panuje bezwzględna cisza, ale i okropny tłok. Ani przez chwilę nie jest sam, zawsze w czyimś towarzystwie. Chłopakowi trudno jest się skupić. Kiedyś pomagało mu wystawianie głowy na wiatr podczas samotnych wędrówek po rodzinnych ziemiach Vikny. Zdaje sobie sprawę, że tamte czasy minęły bezpowrotnie. Na czas nauki postanawia zamknąć głęboko w sobie pamięć ojca i jego ostatnich słów. Postanawia wyuczyć się do chrztu, a potem zobaczyć co będzie dalej. Wciąż tęskni za ojczyzną. Jego opowieści o teraźniejszości przeplatane są obrazami z dzieciństwa.
Piękną prozą i jednocześnie w niezwykle poetycki sposób opisuje miłe przeżycia. Najczęściej wspomina wyprawy na morze, piękno fiordów i opowieści o pogańskich bogach. W pamięci przywołuje słowa bliskich mu osób, które były dla niego wzorem i studnią wiedzy. Wciąż płynie w nim krew wikinga. Żadne namaszczenie, ani woda święcona tego nie zmieni.

Einar, przebywając w klasztorze, dowiedział się od innych oblatów, że większość z nich została oddana pod opiekę kościoła na niewolniczą służbę, gdyż rodziców nie było stać na ich utrzymanie. Inni zaś byli zapłatą za jakiś dług. Dzieci, które znalazłyby się tam z własnej woli nie było. W takiej sytuacji trudno mówić o powołaniu. Ochrzczony wiking czuł się rozdarty wewnętrznie. Przed ceremonią zarzucał sobie, że nie wszystko dokładnie zrozumiał podczas nauk klasztornych. Przyjęcie komunii jest bowiem tylko zjedzeniem jasnej cząstki chleba, niczym więcej.

Wiele lat trwała droga Einara do kapłaństwa. W międzyczasie pojął, że w klasztorze reguły miłosierdzia są tylko głośne. Jak się lepiej przyjrzeć, w życiu nikt ich nie stosuje. Oblaci są wobec siebie okrutni. Poznał świat spisków i ukrytych praw, które naginają zasady wiary do potrzeb każdego „zadania” zleconego przez króla, opata czy arcybiskupa. Cel był zawsze ten sam - osiągnięcie jak największej władzy. Einar błądził, sam nie wiedział komu służy. Wątpił czy ofiara ojca była słuszna. Zastanawiał się, czy dobrze uczynił zmieniając wiarę. Wtedy to mocno wziął do serca słowa bliskiego mu arcybiskupa, który radził: nie bierz kościoła takim, jaki jest. Stwórz go od nowa, wypełniając zasady czystą treścią. I to właśnie starał się uczynić Einar głosząc Słowo Boże na pogańskich ziemiach wikingów. Jak apostoł, chodził od dworu do dworu rozmawiając z ludźmi. Droga ta wydawała mu się niezwykła. Po raz pierwszy patrzył na taki świat z bliska. Kobiety, dzieci, sprawy domu- nie znał przecież takiego życia. To, które przeżył z ojcem było zupełnie inne.
Potem klasztor, dyscyplina w nim panująca i bractwo. Życie misją, która rzucała nim z miejsca na miejsce. Na ziemiach ojczystej Norwegii ze zdumieniem odkrywał więc domowe życie Panów Północy. Jakby oglądał podszewkę ich płaszcza, na chwilę wchodził w ich skórę.
Wtedy poznał Halderd, która dawała mu siłę, a jednocześnie ją odbierała. Przy niej był prawdziwy jak nigdy, jednocześnie przestając być sobą. Więc tak, więc pożądanie jest najsilniejszą z pasji, męką i jedynym zmartwychwstaniem jakie znam- odkrył Einar.


Elżbieta Cherezińska w trzeciej część „Północnej Drogi” opisuje tę samą co wcześniej historię, lecz z punku widzenia mężczyzny. To, co nadaje powieści jeszcze większej wyjątkowości to fakt, że ów mężczyzna różni się pod wieloma względami od jarlów północy. Nie stosuje przemocy, ani przelewu krwi, brzydzi się gwałtem.
Co do talentu Autorki i wyśmienitego stylu prozatorskiego nie ma wątpliwości. Mówi się o tym przy każdej jej powieści, lecz nie są to pochwały jałowe. „Pasja według Einara” jest, wśród wydanych do tej pory części sagi o wikingach tą, którą przeczytałam najszybciej. Cykl ma to do siebie, że jego poszczególne części można czytać niezależnie, bez zachowania kolejności ukazania się ich na rynku. Znając całość z przyjemnością stwierdzam, że Autorka potrafi opowiedzieć tę samą historię kolejny raz, wciąż zwiększając tempo akcji i wprowadzając zaskoczenie.
W miarę czytania, lektura coraz bardziej wciąga, sprawia, że chce się więcej. Tym bardziej, że od Einara dowiadujemy się rzeczy, o których nie mówiły, a nawet nie miały pojęcia Sigrun ani Halderd. Rzeczy niedopowiedziane w poprzednich tomach „Północnej Drogi” przestają być tematami tabu. Poznajemy uczucia ochrzczonego wikinga, lęki i pasje, które nim kierowały. Śledzimy wpływ biegu wydarzeń na kształtowanie charakteru Einara. Wraz z nim przeżywamy miłość i nienawiść, czujemy smak zemsty. Oglądamy śmierć i chorobę, jak również cud narodzin jego dwóch synów: Ragnara i Vandila. Otrzymujemy informacje, dlaczego ożenił się z Anną i jaka pokuta nim kierowała. Zadziwia nas skromność i pokora tak wiele znaczącej w okresie rozpowszechniania chrześcijaństwa osoby, jaką bez wątpienia był. Uświadamiamy sobie, że tam, gdzie chrzest niósł mocny i bezwzględny władca, tam Kościół stał silny i już nie runął. Nie da się zbudować Kościoła na czystej miłości- Halderd była tego świadoma. Natomiast Einar, wytrwały, silny duchem dopełnił przeznaczenia przyjmując śluby kapłańskie i wybudował kościół na skale.

W książce brakuje jedynie mapy, która zobrazowałaby drogi przebyte przez Einara. Byłby to przydatny drogowskaz dla czytelnika kroczącego po jego śladach. W cierpieniu, na granicy życia i śmierci, z pomocą życzliwych dłoni, wciąż do celu. Przez morza i lądy, tam i z powrotem, z ogromną pasją ku wymarzonemu, a jednocześnie niespodziewanemu kresowi podróży Północnej Drogi.
Einar z Vikny. Ochrzczony wiking. Gończy pies Chrystusa.



Tytuł: Pasja według Einara
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7506-792-7
Liczba stron: 392



Parę słów od Autorki:

„Mam kłopot z pisaniem o pisaniu. O wiele bardziej fascynujące jest prywatne życie książek, to które zaczyna się poza mną. Wolę więc słuchać, co mówią o nich Czytelnicy. Czasami jestem zaskoczona, ale staram się nie wtrącać i, jednocześnie unikać odpowiedzi na pytania o nieopisane historie. […] Im więcej piszę, tym trudniej mi się rozmawia. Gdy muszę powiedzieć coś o sobie, zasłaniam się książkami. Jestem tylko przecinkiem w napisanym przez siebie zdaniu.” (źródło: http://www.cherezinska.pl/; dostęp dnia: 10.11.2010.).


2 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Wikingowie? Już nie mogę się doczekać:))

Joanna Markowska pisze...

Na pewno nie pożałujesz. Już wkrótce na moim blogu wywiad z Elżbieta Cherezińską. Zapraszam. :)