Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Cherezińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta Cherezińska. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 sierpnia 2013
poniedziałek, 27 maja 2013
Konkurs z "Północną Drogą" wciąż trwa.
Przypominam o trwającym jeszcze konkursie.
Chwytamy za pióra i dajemy się ponieść. ;)
Zysk i S-ka Wydawnictwo ogłasza konkurs literacki związany z cyklem
Północna droga, Elżbiety Cherezińskiej.
Zadaniem konkursowym jest napisanie opowiadania, w którym należy wpleść cytaty z cyklu Północnej drogi zamieszczone w Internecie, m.in. na stronach partnerów konkursu.
Nagrodą główną w konkursie jest publikacja opowiadania na łamach
Magazynu Literackiego KSIĄŻKI oraz nagrody rzeczowe.
Magazynu Literackiego KSIĄŻKI oraz nagrody rzeczowe.
Termin nadsyłania prac upływa 31 czerwca 2013r.
środa, 15 maja 2013
Premiera audiobooka "Korony śniegu i krwi"
Dziś swoją premierę ma audiobook na podstawie bestsellerowej
powieści Elżbiety Cherezińskiej "Korona śniegu i krwi". Jest to megaprodukcja w reżyserii Roberta Mirzyńskiego, niesamowitą
muzykę do słuchowiska skomponował Tadeusz Gauer.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-7785-239-2
EAN: 9788377852392
ilość płyt: 3 szt.
czas trwania: 30 godz.
format: mp3
Premiera: 15.05.2013
cena det.: 49,90 zł
"Korona
śniegu i krwi"
cykl
Odrodzone
Królestwo
(audiobook)
Elżbieta Cherezińska
Elżbieta Cherezińska
30
godzin dźwiękowej podróży do czasów rozbicia dzielnicowego
250
barwnych postaci
80
aktorów
Czasy
Wielkiego Rozbicia. Potężne ongiś królestwo w sercu Europy
rozpadło się na księstwa, którymi władają skłóceni ze sobą
Piastowie. Od wielu lat Polska nie ma króla. Na opustoszały
tron
padają pożądliwe spojrzenia sąsiednich władców. W głębi lasów
budzą się ludzie Starszej Krwi, a wraz z nimi zapomniane przez
stulecia demony. Z herbów schodzą bestie, by w walce wspomóc
swych
panów. Sieć intryg coraz ciaśniej zaciska się wokół młodego
księcia Starszej Polski Przemysła II.
Święte księżne, grzeszni książęta i szlachetni rycerze. Jaką rolę odgrywa wielki ród Zarembów o skrzętnie skrywanych początkach? Czy minezingerzy zaśpiewają pieśń zwycięską czy też chmury nad tronem pogrążą królestwo w wiecznym mroku?
Czas rozpocząć bój o koronę, najwyższy czas zjednoczyć królestwo...
Święte księżne, grzeszni książęta i szlachetni rycerze. Jaką rolę odgrywa wielki ród Zarembów o skrzętnie skrywanych początkach? Czy minezingerzy zaśpiewają pieśń zwycięską czy też chmury nad tronem pogrążą królestwo w wiecznym mroku?
Czas rozpocząć bój o koronę, najwyższy czas zjednoczyć królestwo...
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-7785-239-2
EAN: 9788377852392
ilość płyt: 3 szt.
czas trwania: 30 godz.
format: mp3
Premiera: 15.05.2013
cena det.: 49,90 zł

czwartek, 9 maja 2013
Konkurs Literacki
Zysk i S-ka Wydawnictwo ogłasza konkurs literacki związany z cyklem
Północna droga, Elżbiety Cherezińskiej.
Zadaniem konkursowym jest napisanie opowiadania, w którym należy wpleść cytaty z cyklu Północnej drogi zamieszczone w Internecie, m.in. na stronach partnerów konkursu.
Nagrodą główną w konkursie jest publikacja opowiadania na łamach
Magazynu Literackiego KSIĄŻKI oraz nagrody rzeczowe.
Magazynu Literackiego KSIĄŻKI oraz nagrody rzeczowe.
Termin nadsyłania prac upływa 31 czerwca 2013r.
AUDIOKSIĄŻKA "KORONA ŚNIEGU I KRWI"
15 maja będzie miała miejsce wyjątkowa premiera.
Poniżej fragment słuchowiska, na rozsmakowanie :)
czwartek, 28 marca 2013
Na szlaku Północnej Drogi.
Obecnie zaczytuję się w
"Trzech młodych pieśniach" Elżbiety Cherezińskiej.
Idzie mi powoli, ale to bardzo przyjemna wyprawa. Dobrze, że w każdej chwili mogę sięgnąć na półkę i spotkać się z Sigrun, Halderd, Einarem i resztą bohaterów skandynawskiego cyklu.
Podczas czytania towarzyszy mi muszelka znaleziona gdzieś wśród norweskich fiord.
Dostałam ją od Edyty Szałek, autorki "Łowców wielorybów".
Lubię czuć ten klimat. A Wy?
czwartek, 7 lutego 2013
Północna Droga
Elżbieta Cherezińska "Północna Droga" :
Saga Sigrun
Ja jestem Halderd
Pasja według Einara
Trzy młode pieśni
Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. :(
poniedziałek, 17 grudnia 2012
"Korona śniegu i krwi" Elżbieta Cherezińska
Od czytania nikt się jeszcze grzechem nie zaraził.
"Korona śniegu i krwi", Elżbieta Cherezińska
Odkąd poznałam twórczość Elżbiety
Cherezińskiej, na jej powieści „rzucam się” bez zastanowienia,
gdyż mam pewność, że mnie nie zawiodą. Tak było również w
przypadku „Korony śniegu i krwi”.
Elżbieta Cherezińska to jedyna
pisarka, która przekonała mnie do polubienia historii. Muszę
przyznać, że w szkole nie przepadałam za tą dziedziną nauki.
Zawsze miałam trudności z zapamiętywaniem dat, nazwisk i tego kto
z kim, kiedy i dlaczego. Jedynie proza życia postaci historycznych
bywała dla mnie ciekawa, a wtedy także możliwa do strawienia.
Dzięki Elżbiecie stała się również intrygująca i zasługująca
na zainteresowanie. To wszystko za sprawą umiejętności pisarskich
Autorki. Być może się powtarzam, ale talent i wyśmienitego styl
prozatorski Cherezińskiej nie budzą żadnych wątpliwości. Mówi
się o tym przy każdej jej powieści, lecz nie są to pochwały
jałowe.
Powieści Elżbiety Cherezińskeij
łączą wątki przygodowo- obyczajowe i erotyczne, posiadają wartką
akcję, napięcie i tajemnice oczekujące na rozwiązanie. Dzięki
nim fabuła staje się porywająca. Autorka doskonale potrafi tchnąć
życie w historycznych bohaterów. Przyodziewa ich w ciekawe
charaktery, odsłaniając jednocześnie lęki i pragnienia. Wielkie
historyczne postacie przestają być jedynie marionetkami
odgrywającymi role na scenie politycznej.
Tym razem przenosimy się w czasy
panowania Przemysła II, księcia Starszej Polski. Wydarzenia
obejmują okres historyczny od maja 1253 roku do lutego 1296 roku.
Rozbicie dzielnicowe to specyficzny okres w dziejach naszego państwa.
To czas walki o terytorium, okres niepokoju wywoływanego przez
zawieranie i zrywanie sojuszy z sąsiadami. To również czas ambicji
i pychy książąt, intryg biskupów, porywaczy i zabójców.
Na kartach „Korony śniegu i krwi”
spotkamy między innymi Władysława Łokietka, Henryka Prawego,
Leszka Czarnego czy Bolesława Wstydliwego. Obok sylwetek Piastów
nie zabrakło przedstawicieli innych dynastii. Prócz postaci
historycznych występuje również kilku bohaterów fikcyjnych. Są
to przede wszystkim wyznawczynie dawnych wierzeń pogańskich,
plotące sieci intryg wokół książęcych głów.
Dużą kontrowersję wywołał
wpleciony do fabuły element fantasy. Moim zdaniem ten magiczny
składnik wzbogaca wyjątkowość powieści. Nadaje jej specyficznego
klimatu, dzięki któremu jest ona jeszcze bardziej intrygująca i
pociągająca.
Średniowiecze to moim zdaniem bardzo
ciekawa i niezwykła epoka. Zwyczaj stosowania herbów ukształtował
się właśnie w tym okresie. Na polu walki zbroje były do siebie
podobne, a hełmy zakrywały twarze. Rozpoznanie poszczególnych
rycerzy było niemal niemożliwe. Łatwy do rozpoznania rysunek dawał
możliwość identyfikacji.
Ożywające w „Koronie śniegu i
krwi” zwierzęce godła herbowe sprawiają, że ma się wrażenie,
iż fantastyka w średniowieczu była czymś naturalnym. Wydaje się,
że gryfy schodzące z herbów, by w walce wspomóc swych panów to
nic nadzwyczajnego, to normalna kolej rzeczy.
Mimo zbeletryzowanej fabuły Autorka
nigdy nie oddala się od faktów historycznych. Natomiast urozmaica
je detalami z życia codziennego bohaterów, zagląda do ich
sypialni, czyta w myślach poznając najskrytsze pragnienia.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Elżbieta Cherezińska- z namiętnością przez historię.
Z Elżbietą Cherezińską rozmawia Joanna Markowska.
![]() |
| foto by Edyta Szałek |
J: Elżbieto, kiedy Twoje zainteresowanie historią i religią zapoczątkowało pisanie książek opartych o te tematy? Co z teatrologią?
E: Nie umiem znaleźć dat granicznych, jakby ich nigdy nie było. Wiesz jak to jest: realizujesz swoje pasje w różny sposób, najpierw są urlopem, oddechem po pracy, potem nagle stają się pracą. Teatrologia nigdy nie była moją pasją, nie w takim natężeniu. Interesowała mnie historia teatru, bo interesuje mnie każda historia. I Molier. Stary Francuz wciąż jest dla mnie żywy i ogromnie mnie bawi. Łapię się za niego „w każdej wolnej” i wiesz co? Nieustannie śmieję się z tych scen. „Słyszę” je w życiu, w codziennych sytuacjach. O ile znam się na sobie, prędzej czy później, zaowocuje to jakąś książką o Molierze.
J: Chętnie dowiem się czy Molier był świętoszkiem. ;)
Przeczytam wszystko co wyjdzie spod Twojego pióra. A właśnie, czym piszesz?
E: Molier świętoszkiem nie był, żadna to tajemnica. Kobieciarz, hipochondryk, przez większość zawodowego życia myślał i marzył o sobie, jako o aktorze dramatycznym. Talent komediowy odnalazł w sobie wbrew sobie.
Czym piszę? Masz na myśli pióro, długopis? Rozczaruję cię, Joasiu. Notuję czymkolwiek, co mi wpadnie pod rękę. Czasami kredkami moich córek. Wszystko mi jedno. Uwielbiam ładne rzeczy do pisania, ale nie trzymają się mnie, więc przestałam zwracać na to uwagę.
J: Co robisz, gdy nie piszesz?
E: To zależy od pory roku. Zimą lenię się. Od wiosny do późnej jesieni tyram w ogrodzie. Mieszkam pod Kołobrzegiem, to żyzne, torfowe ziemie. Marchewki w nich nie wyhodujesz, ale kwiaty i zielsko rosną doskonale. Wystarczy, że mam dłuższą przerwę w ogrodzie, a mlecze na środku trawnika osiągają rozmiary rabarbaru. Albo krety. Jak chcesz, pogadamy o kretach
J: Pogadajmy o religii. Jaką rolę odgrywa w Twoim życiu codziennym?
E: Jest jego integralną częścią. Jeden z moich bohaterów mówi „religia to sprawa państwowa, ale wiara to rzecz intymna” i rzeczywiście jest to moje zdanie.
J: Tak mówi Otton III w „Grze w kości”. To jedno ze zdań, nad którym zatrzymałam się dłużej czytając tę powieść. Elu, w takim razie w jakiej kwestii zgadzasz się z Bolesławem Chrobrym?
E: Pytasz o kwestie religijne? Jeśli tak, to odpowiem, iż obdarzyłam obu bohaterów po równo, w myśl zasady (Otto) „niełatwo jest być sobą i swoim przeciwieństwem”. Jak pamiętasz Bolesław pilnował, by wiara mu nie przeszkadzała w myśleniu, a biskupa Ungera cenił za to, że „nie dorabiał do wszystkiego Chrystusa”. W pierwszej wersji zdanie brzmiało to rzecz jasna „że Chrystusem sobie gęby nie wycierał” ale nie chciałam urazić niczyich uczuć i je wygładziłam.
J: Od lat mieszkasz w Kołobrzegu. Od marynarza do wikinga niedaleka droga? ;)
E: Uwielbiam Kołobrzeg. Lubię energię, którą niesie woda. Lubię przepływ ludzi wpisany w krajobraz miast portowych. Nie muszę być zakorzeniona, by czuć się dobrze. Samochód, którym jeżdżę wciąż ma rejestrację z miasta w którym mieszkałam kiedyś. Wiesz o co chodzi, Joasiu, prawda? O to, że nie jestem przypisana. Że w mieście, które traktuję jako swoje miejsce, mogę udawać turystkę. A wikingowie? Początkowo to słowo znaczyło co innego niż dzisiaj. „Vik” czyli zatoka. Gdzieś pomiędzy „ludźmi z zatoki” a „płynącymi w zatoki/z zatok”. Potem powstało pojęcie „płynąć na wiking”, czy „wikingować” co oznaczało „płynąć w świat w sprawach zawodowych, czasem na handel, czasem na rabunek”. Z tego powstali wikingowie. Taką mieli robotę, ot co.
J: Twój mąż zajmuje się tworzeniem artystycznych kopi średniowiecznych wyrobów z kości i rogu oraz oprawą imprez historycznych. To pięknie, gdy partnerów łączy wspólna pasja.
E: Pewnie, że piękne, mamy o czym pogadać, mogę na niego liczyć w wielu sprawach, na jego pomoc czysto merytoryczną. Jest przecież pierwszym czytelnikiem i jako pierwszy wyłapuje wszystkie zgrzyty w tekście, które jako człowiek zajmujący się średniowieczem zawodowo, słyszy w sposób szczególny. Ale to jest tylko wartość dodana, bo jak wiesz, zajmuję się także historią Holokaustu, a ten temat z kolei zupełnie nie interesuje mojego męża. I nie czuję się z tego powodu mniej komfortowo. To ma nawet plusy – nie gadamy o mojej pracy, mamy więcej czasu na gadanie o życiu.
J: Właśnie, dlaczego akurat Holokaust?
E: Zagłada jest czarną zagadką ludzkości. Pokazuje dokąd potrafi sięgnąć zło w człowieku. I udowadnia, że nigdy nie jesteśmy przygotowani do odpowiedzi na nie. Holokaust to przemysłowe zabijanie ludzi, zaplanowany nie mord, ale zagłada całej, określonej populacji. I doszło do niego w XX wieku, wciąż żyją świadkowie, wciąż na każdym kroku odnajdujemy jego ślady, choć wolimy myśleć, że nas to nie dotyczy. Przeciwnie. Uważam, że nas to dotyczy.
J: Fascynuje Cię „świat w chwili przejścia”. Który moment Twego życia był najbardziej zwrotny i jak sobie z nim poradziłaś?
E: Było ich kilka, tych znaczących. Dwa krótko po sobie. Pierwszym był poważny wypadek samochodowy tydzień przed studniówką. Z gipsu wyjęli mnie dopiero na maturę. Najpierw musiałam pogodzić się z utratą – sprawności, życia, jakie prowadziłam wcześniej, twarzy. Ta, którą widziałam w lustrze była koszmarna, wykrzywiona źle założonymi szwami. Potem tydzień po tygodniu wszystko to, co – jak się wydawało – straciłam, wracało do mnie. Długotrwała rehabilitacja, lekcje pokory i cierpliwości. Cierpliwości nauczyć się nie można, ale można ją zastąpić uporem i to akurat mi się udało. Odzyskałam sprawność, rysy twarzy wróciły do normy, a plany życiowe, które musiałam zmienić, po latach przyszły do mnie w odmienionej formie. Miałam być aktorką, zostałam teatrologiem. Energia pozostała, zmieniła się tylko jej zewnętrzna forma. Chyba wtedy przekonałam się, że człowiek jest rozpięty między ciałem a duszą. Ekstremalne doświadczenia dają niewiarygodną siłę. Choć nie wierzę, iż cierpienie uszlachetnia.
J: Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pobytu w Norwegii?
Pojedziesz tam jeszcze?
E: Pojadę, pojadę. Tęsknię przez cały rok za wakacjami w Norwegii. Gdyby nie to, że relacje cenowe są zupełnie niekorzystne, wybrałabym się tam na emeryturę. Chałupa gdzieś nad fiordem. Nie mam rankingu norweskich zaskoczeń. Ale tak, za pierwszym razem zaskoczyli mnie ludzie. Do Norwegów się trzeba przyzwyczaić. Oni do ciebie też muszą się przekonać. Żadnych szybkich przyjaźni, żadnej wylewności. I to mi odpowiada.
J: Jak wspominasz przygodę z obiektywem Edyty Szałek? Sesja zdjęciowa z Norwegii świadczy o tym, że jesteś kreatywną modelką. Nie dostrzega się pozowania, żadnych aktorskich sztuczek. Często bywasz taka spontaniczna?
E: Trudno oszacować własną spontaniczność. Edyta nie jest jedyną osobą, która robiła mi zdjęcia, ale sesja z nią była do tego stopnia wyjątkowa, że tylko jej zdjęcia publikuję. Po pierwsze jesteśmy sobie bliskie, jest między nami chemia i to pewnie widać na tych zdjęciach. Po drugie była w tym jakaś niezwykłość, nasze – w gruncie rzeczy – pierwsze spotkanie twarzą w twarz, dwie Polki zakochane w Norwegii, w jej pejzażu, klimacie. To wszystko wyszło na tych fotografiach. A po trzecie, najbardziej pamiętam z tamtej sesji klimat, nie to jak Edith robiła zdjęcia, ale to, jak łaziłyśmy po starej przystani, po rozsypującym się domku dla łodzi, jak podglądały nas owce. Jak Edith drapowała moje włosy na mchu. Bardzo sensualne
J: Szczerze zazdroszczę :)
J: Elu, czy „Opowieść Ragnara, Bjorna i Gudrun” to na pewno ostatnia część cyklu „Północnej Drogi”?
E: Tak, tak. Ostatnia i pierwsza jednocześnie, bo to od niej zaczęło się moje myślenie o Północnej. W jakimś sensie, te trzy książki (Sigrun, Halderd i Einar), które już się ukazały, były historiami dodanymi, by wzmocnić sens tej, która właśnie nadchodzi. Ale prawda jest taka, że Północą można opowiadać jeszcze po wielokroć, z zupełnie innych stron. Spojrzeć na nią oczyma bohaterów jeszcze odleglejszych od – pozornego – centrum zdarzeń. Mam świadomość, iż nawet po skończeniu tej ostatniej części nie wyczerpię tematu, nie skończę obrazu tamtego świata. Ale przecież nie wszystko musi być dopowiedziane do końca. Zostawienie uchylonych drzwi to też – według mnie – szacunek dla Czytelników.
J: O czym chciałabyś jeszcze pisać?
E: Jak wiesz, lubię pisać o polityce, religii i wojnie. Jeśli dodamy do tego miłość i seks, to mamy historię ludzkości Ciągle, w kółko to samo.
Ale przyznam, że miałabym ochotę zrobić skok w bok i napisać coś zupełnie niepoważnego. Dla tych, którzy lubią się pośmiać z historii zamieszczę w najbliższych tygodniach tekst „A&A Co.” gdzieś na swojej stronie internetowej.
J: Sama prowadzisz swoją stronę internetową?
J: Sama prowadzisz swoją stronę internetową?
E: Przygotowuję teksty, zresztą zwykle z opóźnieniem, ale wiadomo, czas. Ale projekt i prowadzenie strony wziął na siebie mój mąż. Jest też strona autorska na facebook, na której czasami szybciej pojawiają się nowe informacje, zapowiedzi spotkań, wywiadów, wiadomości o czytaniu książek w stacjach radiowych etc. Tę stronę prowadzi także mój mąż, ale wspierany przez Olę, mojego dobrego ducha. A ja, oczywiście, wpadam tam, żeby na żywo pogadać z Czytelnikami.
J: Czekam więc z niecierpliwością na Twoje kolejne myśli w słowach :)
Elżbieta Cherezińska: "Z jednej strony, z drugiej strony"; "Byłam sekretarką Rumkowskiego"; Północna Droga: "Saga Sigrun", "Ja jestem Halderd", "Paska według Einara" ; "Gra w kości".
sobota, 28 maja 2011
"Pasja według Einara" Elżbieta Cherezińska
Einar
Choć umierający ojciec prosił mnie, bym nie kołysał łodzią, ja przechyliłem burtę.
Od tego czasu dobro nie mogło pozostać całkowicie dobre, ale i zło w moim życiu nie było zupełnie złe.
Einara poznajemy, gdy w wieku dziewięciu lat zaczyna opowieść o sobie. Ojciec przekazuje mu słowa odczytanej podczas obrzędu przepowiedni o nadejściu Chrystusa. Zaraz po tym umiera a życie małego chłopca schodzi na tor nieuniknionego przeznaczenia.Po śmierci Tjostara, na polecenie króla, Einar trafia do zakonu benedyktynów w Yorvik pod opiekę opata Udarlyka. Na początku pobytu nie potrafi się zaaklimatyzować. W klasztorze panuje bezwzględna cisza, ale i okropny tłok. Ani przez chwilę nie jest sam, zawsze w czyimś towarzystwie. Chłopakowi trudno jest się skupić. Kiedyś pomagało mu wystawianie głowy na wiatr podczas samotnych wędrówek po rodzinnych ziemiach Vikny. Zdaje sobie sprawę, że tamte czasy minęły bezpowrotnie. Na czas nauki postanawia zamknąć głęboko w sobie pamięć ojca i jego ostatnich słów. Postanawia wyuczyć się do chrztu, a potem zobaczyć co będzie dalej. Wciąż tęskni za ojczyzną. Jego opowieści o teraźniejszości przeplatane są obrazami z dzieciństwa.
Piękną prozą i jednocześnie w niezwykle poetycki sposób opisuje miłe przeżycia. Najczęściej wspomina wyprawy na morze, piękno fiordów i opowieści o pogańskich bogach. W pamięci przywołuje słowa bliskich mu osób, które były dla niego wzorem i studnią wiedzy. Wciąż płynie w nim krew wikinga. Żadne namaszczenie, ani woda święcona tego nie zmieni.
Einar, przebywając w klasztorze, dowiedział się od innych oblatów, że większość z nich została oddana pod opiekę kościoła na niewolniczą służbę, gdyż rodziców nie było stać na ich utrzymanie. Inni zaś byli zapłatą za jakiś dług. Dzieci, które znalazłyby się tam z własnej woli nie było. W takiej sytuacji trudno mówić o powołaniu. Ochrzczony wiking czuł się rozdarty wewnętrznie. Przed ceremonią zarzucał sobie, że nie wszystko dokładnie zrozumiał podczas nauk klasztornych. Przyjęcie komunii jest bowiem tylko zjedzeniem jasnej cząstki chleba, niczym więcej.
Wiele lat trwała droga Einara do kapłaństwa. W międzyczasie pojął, że w klasztorze reguły miłosierdzia są tylko głośne. Jak się lepiej przyjrzeć, w życiu nikt ich nie stosuje. Oblaci są wobec siebie okrutni. Poznał świat spisków i ukrytych praw, które naginają zasady wiary do potrzeb każdego „zadania” zleconego przez króla, opata czy arcybiskupa. Cel był zawsze ten sam - osiągnięcie jak największej władzy. Einar błądził, sam nie wiedział komu służy. Wątpił czy ofiara ojca była słuszna. Zastanawiał się, czy dobrze uczynił zmieniając wiarę. Wtedy to mocno wziął do serca słowa bliskiego mu arcybiskupa, który radził: nie bierz kościoła takim, jaki jest. Stwórz go od nowa, wypełniając zasady czystą treścią. I to właśnie starał się uczynić Einar głosząc Słowo Boże na pogańskich ziemiach wikingów. Jak apostoł, chodził od dworu do dworu rozmawiając z ludźmi. Droga ta wydawała mu się niezwykła. Po raz pierwszy patrzył na taki świat z bliska. Kobiety, dzieci, sprawy domu- nie znał przecież takiego życia. To, które przeżył z ojcem było zupełnie inne.
Potem klasztor, dyscyplina w nim panująca i bractwo. Życie misją, która rzucała nim z miejsca na miejsce. Na ziemiach ojczystej Norwegii ze zdumieniem odkrywał więc domowe życie Panów Północy. Jakby oglądał podszewkę ich płaszcza, na chwilę wchodził w ich skórę.
Wtedy poznał Halderd, która dawała mu siłę, a jednocześnie ją odbierała. Przy niej był prawdziwy jak nigdy, jednocześnie przestając być sobą. Więc tak, więc pożądanie jest najsilniejszą z pasji, męką i jedynym zmartwychwstaniem jakie znam- odkrył Einar.
Elżbieta Cherezińska w trzeciej część „Północnej Drogi” opisuje tę samą co wcześniej historię, lecz z punku widzenia mężczyzny. To, co nadaje powieści jeszcze większej wyjątkowości to fakt, że ów mężczyzna różni się pod wieloma względami od jarlów północy. Nie stosuje przemocy, ani przelewu krwi, brzydzi się gwałtem.
Co do talentu Autorki i wyśmienitego stylu prozatorskiego nie ma wątpliwości. Mówi się o tym przy każdej jej powieści, lecz nie są to pochwały jałowe. „Pasja według Einara” jest, wśród wydanych do tej pory części sagi o wikingach tą, którą przeczytałam najszybciej. Cykl ma to do siebie, że jego poszczególne części można czytać niezależnie, bez zachowania kolejności ukazania się ich na rynku. Znając całość z przyjemnością stwierdzam, że Autorka potrafi opowiedzieć tę samą historię kolejny raz, wciąż zwiększając tempo akcji i wprowadzając zaskoczenie.
W miarę czytania, lektura coraz bardziej wciąga, sprawia, że chce się więcej. Tym bardziej, że od Einara dowiadujemy się rzeczy, o których nie mówiły, a nawet nie miały pojęcia Sigrun ani Halderd. Rzeczy niedopowiedziane w poprzednich tomach „Północnej Drogi” przestają być tematami tabu. Poznajemy uczucia ochrzczonego wikinga, lęki i pasje, które nim kierowały. Śledzimy wpływ biegu wydarzeń na kształtowanie charakteru Einara. Wraz z nim przeżywamy miłość i nienawiść, czujemy smak zemsty. Oglądamy śmierć i chorobę, jak również cud narodzin jego dwóch synów: Ragnara i Vandila. Otrzymujemy informacje, dlaczego ożenił się z Anną i jaka pokuta nim kierowała. Zadziwia nas skromność i pokora tak wiele znaczącej w okresie rozpowszechniania chrześcijaństwa osoby, jaką bez wątpienia był. Uświadamiamy sobie, że tam, gdzie chrzest niósł mocny i bezwzględny władca, tam Kościół stał silny i już nie runął. Nie da się zbudować Kościoła na czystej miłości- Halderd była tego świadoma. Natomiast Einar, wytrwały, silny duchem dopełnił przeznaczenia przyjmując śluby kapłańskie i wybudował kościół na skale.
W książce brakuje jedynie mapy, która zobrazowałaby drogi przebyte przez Einara. Byłby to przydatny drogowskaz dla czytelnika kroczącego po jego śladach. W cierpieniu, na granicy życia i śmierci, z pomocą życzliwych dłoni, wciąż do celu. Przez morza i lądy, tam i z powrotem, z ogromną pasją ku wymarzonemu, a jednocześnie niespodziewanemu kresowi podróży Północnej Drogi.
Einar z Vikny. Ochrzczony wiking. Gończy pies Chrystusa.
Tytuł: Pasja według Einara
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7506-792-7
Liczba stron: 392
Parę słów od Autorki:
„Mam kłopot z pisaniem o pisaniu. O wiele bardziej fascynujące jest prywatne życie książek, to które zaczyna się poza mną. Wolę więc słuchać, co mówią o nich Czytelnicy. Czasami jestem zaskoczona, ale staram się nie wtrącać i, jednocześnie unikać odpowiedzi na pytania o nieopisane historie. […] Im więcej piszę, tym trudniej mi się rozmawia. Gdy muszę powiedzieć coś o sobie, zasłaniam się książkami. Jestem tylko przecinkiem w napisanym przez siebie zdaniu.” (źródło: http://www.cherezinska.pl/; dostęp dnia: 10.11.2010.).
niedziela, 24 kwietnia 2011
"Gra w kości" Elżbieta Cherezińska
W dzisiejszym świecie władza musi być równo oparta na dwóch filarach: świeckim i duchowym, monarszym i kościelnym. Tylko Bóg daje władcy prawo do sprawowania władzy. Tylko władza otwiera Bogu granice swego kraju i dusz podwładnych. Jeden i drugi muszą iść ramię w ramię. Wszelkie rozgrywki skończą się jednak źle dla każdego.
Akcja powieści rozgrywa się w latach 997 – 1002, gdy Europę Zachodnią podbija chrześcijaństwo. Miejscami akcji, jak i stronami w grze, są na przemian dwór piastowski i ziemie słowiańskie oraz dwór cesarza Ottona III, jak i miejsca jego wojaży.Postacią historyczną jest Bolesław Chrobry, postawny mężczyzna zachowujący hart ducha.
Jednocześnie - kobieciarz, który świetnie włada nie tylko bronią, lecz dokonuje podbojów miłosnych w alkowie. Pan lasów i pastwisk, zielonych połaci Polany. Mężczyzna uwielbiający polowania, podczas których brata się z przyrodą i rozładowuje stres powodowany brzemieniem władzy. Kombinator, który dla złota i pieniędzy potrafi posunąć się do oszustwa i nieczystych zagrywek. Książę rozumiał, że władza to gra. Gra o zmiennych regułach, przewidywalnych, ale nieobliczalnych. Wiedział doskonale, że przyjaźń może się zdarzyć, to fakt, ale tylko wtedy, gdy dwaj władcy mają ten sam interes i nie wchodzą sobie w drogę.
Drugą z postaci historycznych jest Otto – cesarz niemiecki, najpotężniejszy władca chrześcijańskiej Europy, pierwszy po papieżu. Jego dziewczęca uroda nie licuje jednak z charakterem. Kochali się w nim duchowni traktując go jako uosobienie doskonałości. Podatny na sugestie, pilny uczeń hierarchów Kościoła, nie zawahał się jednak okaleczyć człowieka własnymi rękami, a nawet zaplanować i zlecić morderstwo. Z drugiej strony głęboko wierzący, skory do najcięższej pokuty za grzechy. Uważał, że religia to sprawa państwowa. Ale wiara to rzecz prywatna, intymna niemalże. Polski książę Bolesław wydawał mu się najwłaściwszą osobą do odpowiedzi na pytania związane z miłością cielesną. Był dla młodzieńca wzorem do naśladowania ze względu na otaczającą polskiego władcę sławę zdobywcy kobiet. Otton III przebywający głównie w towarzystwie mężczyzn, nie miał doświadczenia w sprawach damsko-męskich.
Tytuł książki uzmysławia czytelnikowi, że żadnej ze stron walczących o władzę nie przeszkadzało, gdy w grę weszły losy i życie innych ludzi. Stawali się oni męczennikami umierającymi za swych władców i jeszcze długo po śmierci wykorzystywano ich przykład do rozgrywek politycznych. Tak stało się w przypadku męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Ciała owych męczenników po śmierci stawały się relikwiami cennymi zarówno dla władców pierwszych chrześcijańskich państw, jak i Kościoła. Właśnie Kościół trzymał pieczę nad relikwiami i była to główna „karta przetargowa” w trudnych rozgrywkach politycznych. Nie tylko poganie rywalizowali o władzę. Gra dosięgła także arcybiskupów i innych przedstawicieli Kościoła.
Religia jest ramieniem władzy, która kieruje rywali na drogę, według nich właściwą. Muszą być czujni i obrotni. Skołatani i rozkojarzeni popełniają błędy, za które przyjdzie im słono zapłacić. A gra toczy się dalej. Ścinanie głów, wieszanie na szubienicy wykonywano bez sentymentów. W tej dziedzinie wszyscy byli pozbawieni emocji, jakby to było oczywiste następstwo podyktowane zdradą. W końcu ze wszystkiego można się wyspowiadać. Byleby tylko zdobyć najwyższą pozycję w hierarchii. W końcu jednak wygrana nie należała do żadnej ze stron.
Najciekawszą częścią powieści jest opis zjazdu gnieźnieńskiego i moment spotkania obu władców. Przebieg spotkania, a także jego konsekwencje zaciekawiają najbardziej. Autorka opisuje nie tylko cel pielgrzymki Ottona, lecz również stosunki między nim a Bolesławem. Mężczyźni badają siebie z wzajemnym zaciekawieniem. Mimo bariery językowej, różnorodności charakterów i przyzwyczajeń, darzą się szacunkiem i podziwem.
W książce znalazło się również miejsce dla pań. Autorka nie zapomniała wspomnieć o rolach jakie odegrały w dziejach historii. Kobiety te miały niemały wpływ na przebieg sytuacji. Znane z intryg i kombinacji, wbrew pozorom często nie dorównywały mężczyznom w tej dziedzinie.
Elżbieta Cherezińska pisząc „Grę w kości” tknęła życie w historycznych bohaterów. Dzięki temu przyodziała ich w ciekawe charaktery odsłaniając jednocześnie lęki i pragnienia. Wielkie historyczne postacie przestają być jedynie marionetkami odgrywającymi role na scenie politycznej. Autorka udowodniła, że Chrobrego i Ottona III mimo odległych czasów historycznych w których żyli, wiele łączy ze współczesnym światem. Dzięki temu potrafimy lepiej pojąć wybory dawnych władców, jak i powody, które nimi kierowały, choć nie zawsze są dla nas zrozumiałe. Mimo zbeletryzowanej fabuły nie można zarzucić Autorce oddalenia się od faktów historycznych. Cherezińska urozmaiciła je detalami z życia codziennego, tajemnicami rodem z alkowy. Nad pracą autorki czuwał profesor Przemysław Urbańczyk, archeolog i wykładowca. Takim sposobem powstał tekst wielopoziomowy w swojej ambicji połączenia wizji artystycznej z wiedzą naukową.
Tytuł: Gra w kości
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7506-581-7
Liczba stron: 408
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7506-581-7
Liczba stron: 408
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
notka o autorce:
Elżbieta Cherezińska- W 2005 roku napisała wspólnie z Szewachem Weissem jego literacką biografię "Z jednej strony, z drugiej strony". W 2008 roku nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwa ukazała się książka "Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum"- historia łódzkiego getta opowiadana od kulis.
Nowe rzesze czytelników i uznanie w oczach krytyki zyskała pisząc sagę o wikingach . W kwietniu 2011 ukazała się trzecia część Północnej Drogi pt. "Pasja według Einara".
wtorek, 29 marca 2011
"Saga Sigrun" Elżbieta Cherezińska
„Północna Droga-
jest zawsze tam gdzie mgła
gdy płyniesz na intuicję,
na cel.
jest lękiem i wyzwaniem
walką o siebie. o marzenia.
nawet jeśli płyniesz pod prąd.”
(z dedykacji od autorki)
Po lekturze „Ja jestem Haldred” nie miałam wątpliwości, że muszę przeczytać sagę o Wikingach od początku. Zafascynowana staroskandynawską epiką, pragnęłam poznać szerzej ich świat. Kiedy otrzymałam wyczekiwany z niecierpliwością pierwszy tom „Północnej Drogi”- „Sagę Sigrun”, ucieszyłam się niezmiernie.
Porównując obie części Sagi nie sposób nie zauważyć, że ich bohaterki spotkały bardzo odmienne losy. Kiedy u jednej dominuje smutek i obrzydzenie do poświęceń, druga doświadcza przesytu dobroci i szczęścia rodzinnego. Myślę, że autorka celowo połączyła przyjaźnią i wzajemną zależnością tak kontrastowe postacie.
Sigrun, w przeciwieństwie do Haldred, miała szczęście w miłości. Ojciec wybrał jej na męża wielkiego jarla Regina, w którym zakochała się z wzajemnością od pierwszego wejrzenia. Tych dwoje połączyła jedność dusz i zrozumienie. Czytali w swoich duszach, jak w otwartej księdze. Delektowanie się tak niebywałą miłością często zakłócał czas wojen, chorób i śmierci. Nagrodą za cierpliwość i oddanie było poczucie bezpieczeństwa w ramionach bliskiej osoby.
Żona Regina sprawdziła się nie tylko jako oddana nałożnica, ale również wzorowa matka i gospodyni. Oprócz dwójki własnych dzieci wychowała także potomków Haldred i syna Einara. Po problemach z zajściem w ciążę, darzyła je wszystkie czułością i troską. Spełniając swe matczyne powołanie, sprawowała opiekę nad powierzonymi Reginowi kandydatami na wojowników.
Bohaterami „Północnej Drogi” są postacie fikcyjne, umieszczone w realiach starożytnej Skandynawii w latach 945- 1000. Historyczne tło powieści zyskuje głębszy wymiar dzięki ciekawej formie przedstawienia odległych czasów. Poznajemy kulturę wikingów, sposoby walki o władzę, jak również obawy i nieufność w stosunku do chrześcijaństwa. Mimo wszystko pojawienie się nowej religii nie zakłóca jasności ich umysłów. Bohaterowie Sagi nie ulegają zabiegom nawracania, lecz jednocześnie nie wyrzekają się tych, którzy zamienili tak dobrze im znanych bogów na jednego, obcego. Dzieje się tak dlatego, ponieważ są otwarci i tolerancyjni. Cechuje ich nie tylko odwaga, ale i mądrość. Elżbieta Cherezińska stworzyła opowieść o wyjątkowo mocnych przyjaźniach. O lojalności, która jest dowodem na to, że nie trzeba być bratem krwi, by stać się rodziną i ramię w ramię bronić bliskich.
Na kartach „Północnej Drogi” czuć niezwykły klimat Skandynawii. Dajemy się zahipnotyzować baśniowej atmosferze run i zaklęć, będących częścią realnego życia sprzed wieków.
Subtelnie poprowadzona narracja sprawia, że sceny erotyczne nie są wulgarne. Nacechowane rytmiką, której daleko do rutyny, zaciekawiają swą odmiennością. Przedstawienie miłości przez ucieleśnienie nie ujmuje jej magii.
Odbywamy podróż pełną niebezpiecznych przygód, jak i powrotów świętowanych najlepszym miodem.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części - Sagi Einara. Jestem ciekawa, w jaki sposób bohater opowie nam o swoich przeżyciach tych trudnych dla niego lat.
„Północną Drogę” polecam również mężczyznom, którzy dzięki tej lekturze mają szansę uchylić rąbka kobiecej psychiki i fantazji. Poznać myśli płci pięknej i dostrzec w nich zaciekawienie męskim sposobem postrzegania rzeczywistości.
Tytuł: Saga Sigrun
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2009
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7506-351-6
Ilość stron: 408
notka o autorce:
Elżbieta Cherezińska - autorka książki „Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum”, traktującej o historii getta łódzkiego, „Sagi Sigrun” i „Ja jestem Halderd”, wchodzących w skład cyklu "Północna Droga", oraz „Gry w kości”.
jest zawsze tam gdzie mgła
gdy płyniesz na intuicję,
na cel.
jest lękiem i wyzwaniem
walką o siebie. o marzenia.
nawet jeśli płyniesz pod prąd.”
(z dedykacji od autorki)
Po lekturze „Ja jestem Haldred” nie miałam wątpliwości, że muszę przeczytać sagę o Wikingach od początku. Zafascynowana staroskandynawską epiką, pragnęłam poznać szerzej ich świat. Kiedy otrzymałam wyczekiwany z niecierpliwością pierwszy tom „Północnej Drogi”- „Sagę Sigrun”, ucieszyłam się niezmiernie.
Porównując obie części Sagi nie sposób nie zauważyć, że ich bohaterki spotkały bardzo odmienne losy. Kiedy u jednej dominuje smutek i obrzydzenie do poświęceń, druga doświadcza przesytu dobroci i szczęścia rodzinnego. Myślę, że autorka celowo połączyła przyjaźnią i wzajemną zależnością tak kontrastowe postacie.
Sigrun, w przeciwieństwie do Haldred, miała szczęście w miłości. Ojciec wybrał jej na męża wielkiego jarla Regina, w którym zakochała się z wzajemnością od pierwszego wejrzenia. Tych dwoje połączyła jedność dusz i zrozumienie. Czytali w swoich duszach, jak w otwartej księdze. Delektowanie się tak niebywałą miłością często zakłócał czas wojen, chorób i śmierci. Nagrodą za cierpliwość i oddanie było poczucie bezpieczeństwa w ramionach bliskiej osoby.
Żona Regina sprawdziła się nie tylko jako oddana nałożnica, ale również wzorowa matka i gospodyni. Oprócz dwójki własnych dzieci wychowała także potomków Haldred i syna Einara. Po problemach z zajściem w ciążę, darzyła je wszystkie czułością i troską. Spełniając swe matczyne powołanie, sprawowała opiekę nad powierzonymi Reginowi kandydatami na wojowników.
Bohaterami „Północnej Drogi” są postacie fikcyjne, umieszczone w realiach starożytnej Skandynawii w latach 945- 1000. Historyczne tło powieści zyskuje głębszy wymiar dzięki ciekawej formie przedstawienia odległych czasów. Poznajemy kulturę wikingów, sposoby walki o władzę, jak również obawy i nieufność w stosunku do chrześcijaństwa. Mimo wszystko pojawienie się nowej religii nie zakłóca jasności ich umysłów. Bohaterowie Sagi nie ulegają zabiegom nawracania, lecz jednocześnie nie wyrzekają się tych, którzy zamienili tak dobrze im znanych bogów na jednego, obcego. Dzieje się tak dlatego, ponieważ są otwarci i tolerancyjni. Cechuje ich nie tylko odwaga, ale i mądrość. Elżbieta Cherezińska stworzyła opowieść o wyjątkowo mocnych przyjaźniach. O lojalności, która jest dowodem na to, że nie trzeba być bratem krwi, by stać się rodziną i ramię w ramię bronić bliskich.
Na kartach „Północnej Drogi” czuć niezwykły klimat Skandynawii. Dajemy się zahipnotyzować baśniowej atmosferze run i zaklęć, będących częścią realnego życia sprzed wieków.
Subtelnie poprowadzona narracja sprawia, że sceny erotyczne nie są wulgarne. Nacechowane rytmiką, której daleko do rutyny, zaciekawiają swą odmiennością. Przedstawienie miłości przez ucieleśnienie nie ujmuje jej magii.
Odbywamy podróż pełną niebezpiecznych przygód, jak i powrotów świętowanych najlepszym miodem.
Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części - Sagi Einara. Jestem ciekawa, w jaki sposób bohater opowie nam o swoich przeżyciach tych trudnych dla niego lat.
„Północną Drogę” polecam również mężczyznom, którzy dzięki tej lekturze mają szansę uchylić rąbka kobiecej psychiki i fantazji. Poznać myśli płci pięknej i dostrzec w nich zaciekawienie męskim sposobem postrzegania rzeczywistości.
Tytuł: Saga Sigrun
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2009
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7506-351-6
Ilość stron: 408
notka o autorce:
Elżbieta Cherezińska - autorka książki „Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum”, traktującej o historii getta łódzkiego, „Sagi Sigrun” i „Ja jestem Halderd”, wchodzących w skład cyklu "Północna Droga", oraz „Gry w kości”.
Już wkrótce kolejna część Północnej Drogi-
środa, 8 grudnia 2010
"Ja jestem Halderd" Elżbieta Cherezińska
Podczas pierwszego zetknięcia z książką moją szczególną uwagę przykuła okładka. Kamienny posąg kobiety okrytej futrem i wysuwający się spod niego krzyż. Z zaciekawieniem zagłębiałam się w tekst. W pewnym momencie wszystko stało się jasne. Wystarczyło ponowne spojrzenie na okładkę, bym zrozumiała przedstawioną symbolikę. Wiedziałam już, że nie przeczytam historii o rozczulaniu się nad sobą i słabościach.
Halderd, zimna i wyrachowana, znana z nieustępliwości i ciętego języka. Dążąca do zaspokojenia wszystkich swoich pragnień i żądzy. Pani Ynge, dowodząca ludźmi prowadząc ich ku zwycięstwu. Mądra, przewidująca, wspaniała przywódczyni.
Halderd- skała, wiedźma, kameleon. Jej pragnienia? Dwa najważniejsze: mąż na wojnie, a ona sama w domu, i drugie- wychodzić do lasu, do skał, nad rzekę. Nie potrafi żyć za zamkniętą bramą. Doskonale rozumie czym jest dla mężczyzn przestrzeń, która się nie kończy. Rozbudzone tęsknoty kołysze w dźwiękach liry, z pasją biegając palcami po strunach. Śpiewa pieśni szumiące morzem, trzepoczące żaglem, sokołem wzlatujące ponad góry.
Już od dzieciństwa los jej nie oszczędzał. Śmierć wpływowego człowieka z rąk jej brata, utrata całego majątku i przeprowadzka do obskurnej, śmierdzącej chaty, tragiczna śmierć braci bliźniaków... Szansa na odwrócenie losu pojawia się wraz z propozycją Hrafna. Wuj proponuje jej ślub z jednym z Panów Północy. Dziewczyna godzi się wyjść za jarla Helgiego. Niestety nie jest w stanie pokochać męża pijaka. Wręcz brzydzi się nim, a miłość fizyczną traktuje jako przykry obowiązek. Nawet w dzieciach dostrzega przede wszystkim cząstkę Helgiego i nie jest w stanie od razu wzbudzić w sobie matczynej miłości. Potrafi jednak zacisnąć zęby, by dać mężowi to, czego on żąda. Rodzi kolejnych synów za co zostaje obdarowana klejnotami i srebrem. Za urodzenie bliźniaków dostaje nawet futro z tumaków, ciemnobrunatne, miękkie.
Niepogodzona z losem, pełna niepokoju oczekuje czasu, w którym zrozumie to, czego ogarnąć jeszcze nie zdołała. Wraz z nadejściem głębokich uczuć pojawia się w jej życiu Chrystus. Chrześcijaństwo sprawia, iż krzyż niesiony na plecach jest lżejszy. Halderd oddaje się nieznanemu dotąd odczuciu prawdziwej miłości. Erotyka wypełnia znaczną płaszczyznę powieści. Seks przedstawiony został w sposób zmysłowy i nie wulgarny.
"Ja jestem Halderd" Elżbiety Cherezińskiej to druga cześć serii "Północna droga". Opowieść przybliża historię starożytnej Skandynawii w latach 945- 1000. Przenosi nas w odległe czasy wikingów. Autorka wprowadzając fikcyjnych bohaterów do realnego świata sugeruje jak mogły go postrzegać żony wojowników. Poznajemy zmiany kulturowe, walkę o władzę, oraz moment wyparcia religii pogańskiej przez chrześcijaństwo. Cherezińska koncentruje się również na przekazaniu nam powodów i argumentów, dla których ludzie wyrzekli się starej wiary na rzecz nowej.
Powieść cechuje płynna narracja i dbałość o szczegóły. Wciągająca fabuła sprawia, że nawet gdy przestajemy czytać, nadal myślami krążymy po odległej północnej krainie. Szukając chowających się pod ziemią skał, odnajdujemy po chwili kolejne wyboje i odnogi. Od małych kamieni, przez rozległe ziemie jarlów przechodzimy do wysokich i stromych gór. Z tą książką nie sposób się nudzić. Każda strona przynosi ekscytujące opisy, upaja jak miód wikingów pozostawiając niedosyt. "Ja jestem Halderd" zachęciła mnie do sięgnięcia po pierwszą część cyklu- "Sagę Sigrun". Uwiodła mnie tak, że z niecierpliwością czekam na ukazanie się kolejnej pt. "Saga Einara". Cherezińska jest autorką która dowiodła, że Polki potrafią pisać wyśmienitą prozę. Nawet najlepsza recenzja nie odzwierciedli zalet i walorów tej książki, ani nie ogarnie wszystkich jej wątków. Jedynym sposobem, by się do tego przekonać, jest sięgnięcie po „Ja jestem Halderd” i przeczytanie jej. Do czego szczerze zachęcam.
Tytuł: Ja jestem Halderd
Podtytuł: Północna Droga
Autor: Elżbieta Cherezińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 484
ISDN: 978-83-7506-465-0
notka o autorce:
Elżbieta Cherezińska (ur. w 1972 roku), teatrolog. Mieszka w Kołobrzegu. W 2005 roku napisała wspólnie z Szewachem Weissem jego literacką biografię "Z jednej strony, z drugiej strony". W 2008 roku nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwa ukazała się książka "Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum"- historia łódzkiego getta opowiadana od kulis. Studentka Akademii Teatralnej w Warszawie. Pierwszy tom "Północnej Drogi" -"Sagę Sigrun" -opublikowała w 2009 r., zyskując nowe rzesze czytelników i uznanie w oczach krytyki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







