Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandor Marai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sandor Marai. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2011

"Niebo i ziemia" Sandor Marai


„Niebo i ziemia” Sandora Marai to zbiór miniatur umieszczonych w trzech odrębnych cyklach: Niebo i ziemia, Ars poetica, Sól i pieprz.
W książce Marai przedstawia balansowanie między życiem a śmiercią. Autor zastanawia się, w jaki sposób najlepiej wypełnić czas ziemskiego życia. Twierdzi, że jest ono jedynie przygodą. Zastanawia się co też miałby uczynić naprędce przed odejściem, gdyż kiedy zbliża się śmierć człowiek zaczyna działać w pośpiechu, jak podróżny, który na pięć minut przed podróżą przypomina sobie, że czas już minął, a on jeszcze się nie spakował. Podczas lektury miałam wrażenie, że autor cierpi, gdyż czuje się niespełniony. Trapią go wspomnienia, które są silniejsze, zacierają wszystko inne. Zastanawia się kiedy był szczęśliwy i dochodzi do wniosku, iż było to w chwili tak obojętnej, że nawet jej nie pamięta.
Niebo i ziemia jest przepełniona atmosferą jesieni. Czuć w niej powiew chłodnego wiatru, jak również moc myśli dojrzałego człowieka, świadomego kolejnej pory roku swego życia.

Ars poetica to część książki poświęcona pisarzom, ich rzemiosłu. Autor rozpoczyna ją słowami: Nie mam żadnej innej broni i mocy przeciwko światu i czasowi niż pisanie. W tym rozdziale Marai, opierając się na własnych doświadczeniach, tworzy portrety innych pisarzy. Wyjaśnia co nimi kieruje i jaką rolę pisanie odgrywa w ich życiu. Pisanie przedstawia jako przedsięwzięcie, a jego realizację jako próbę wyrażenia siebie za pomocą słów i pojęć. Bycie pisarzem nigdy nie działało na niego tak nadludzko niezrozumiale, nigdy nie wydawało mu się czymś tak ordynarnie bezczelnym, tak zdumiewająco beznadziejnym i tak piekielnie pasjonującym.
Marai bardzo często wspomina Goethego, podając go za przykład wyśmienitego poety. Nie zapomina o Schillerze, Szekspirze, jak również kilku węgierskich autorach.
Wymieniając znanych mu pisarzy myśli także o swoich książkach, których żywot zaczyna się od kilku linijek, dla których żyje. Pisarza porównuje do żołnierza, który być może nigdy nie żył tak intensywnie, tak treściwie, tak całkowicie, jak w czasie tych niemych godzin, pomiędzy niebem a ziemią, życiem a śmiercią, i może nigdy żadnym słowem nie powiedział tak dobitnie, że żyje, jak tym bezsilnym ruchem ręki. Z siłą podkreśla, że nie chce już tworzyć dzieł, tylko całą prawdę i nic innego.
Bo nie tylko ty piszesz książkę, również książka pisze ciebie. Jest to pożyczka bezterminowa, pamiętaj o tym.

Trzecia część książki to jest dekada między czterdziestką a pięćdziesiątką, którą Francuzi nazywają „między solą i pieprzem”. Odnosi się to do włosów, których pieprzowa czerń zaczyna mieszać się z mądrością pasemek białych jak sól.
W Pieprzu i soli autor mówi o kobietach. Miniatury na ich temat wywołują kontrowersje głównie wśród czytelniczek. Marai podkreśla, że kobieta powstała z żebra mimochodem i jako dodatek do mężczyzny, myśli razem z mężczyzną, uczestniczy w jego pracy i życiu. Uważa, że kobietom o wiele lepiej wychodzi sztuka makijażu, niż pisanie własnych książek, gdyż mogą zranić się piórem, a i tak nic mądrego z tego nie wyniknie. Uważa, że nie ma wolnej miłości. Miłość jest niewolą, a ludzie, którzy w nią wpadli, ofiarami bez szans na wyzwolenie. Według mnie w tych celowych uwagach na temat relacji męsko-damskich jest zawarta groteskowość i poczucie humoru autora.
Autor radzi również by żyć tym, co przynosi dzień, nie być bardzo cnotliwym, ani bardzo świadomym celu, nie wierzyć w cuda i zastanawiać się nad tym, co czyni człowiek.

„Niebo i ziemia” to książka przeznaczona głównie dla czytelnika znającego już twórczość Sandora Marai. Dla mnie jest bardziej wartościowa niż „Księga ziół”. Tutaj Marai nie poucza, nie narzuca toku myślenia i postrzegania rzeczywistości. Opowiada, naprowadza, wyraża siebie. Bez maski, bez pozorów, mądrze, ale i dowcipnie. To zbiór niezwykle lirycznych myśli poetycko ubranych w wyjątkowe metafory przedstawiające świat widziany przez autora. Zaletą lektury jest to, iż teksty można traktować jak aforyzmy. Powinno się je raczej smakować, niż przyswajać w szybkim tempie. A każde spotkanie z autorem pozostawi chęć do refleksji nad zawartością przeczytanej właśnie miniatury.

Joanna Markowska


Tytuł: Niebo i ziemia
Autor: Sandor Marai
Wydawnictwo Czytelnik
Ilość stron: 244
ISBN: 978-83-07-03253-5


Notka o autorze:

Sándor Márai- właściwie Sándor Károly Henrik Grosschmied de Mára (ur. 11 kwietnia 1900 w Kassa – obecnie Koszyce na Słowacji, wówczas Austro-Węgry; zm. 22 lutego 1989 w San Diego) – pisarz węgierski. Pierwszy autor piszący tłumaczenia oraz opracowania dotyczące Kafki. W krótkim czasie osiągnął literacki sukces, a jego dzieła zostały przetłumaczone na angielski, francuski, włoski, hiszpański, portugalski, fiński, chorwacki, czeski, turecki, szwedzki i duński. Powieści Sándora Máraiego zachwycają stylem, psychologiczną przenikliwością, skupieniem na moralnych wyborach bohaterów i ich konsekwencjach.

W dorobku Sándora Máraiego osobne miejsce zajmują trzy zbiory miniatur: "Cztery pory roku" (1938), "Niebo i ziemia" (1942), "Księga ziół" (1943). W języku polskim niedostępna jest jeszcze pierwsza z tych książek.

czwartek, 15 września 2011

"Żar" Sandor Marai


I są takie chwile, kiedy noc ustąpiła już z serca człowieka, a dzień jeszcze w nim nie nastał, kiedy bestie wyłażą ze spróchniałych kryjówek duszy, kiedy w naszych sercach porusza się, a w rękach przemienia w ruch pewna pasja, którą latami daremnie hodowaliśmy i oswajaliśmy.


Człowiek potrafi z najmniejszej iskierki wzniecić pożar. Żar uczuć w każdej postaci. I nie ma wyjątków, gdyż może to być namiętność, tak silna jak nienawiść, zazdrość czy nawet chęć zabijania. Czuje to pantera, gdy szykuje się do skoku, wąż, kiedy się wyprostowuje między skalnymi odłamami, sęp, kiedy się rzuca z wysokości tysiąca metrów, i człowiek, kiedy wpatruje się w swoją ofiarę. W takim momencie jedynym sposobem stłumienia instynktu łowcy jest ucieczka. Prawdziwa głęboka przyjaźń może być również jej powodem.

Przyjaźń i wszystko co z nią związane są głównym tematem lektury. Czytamy o przyjaźni między mężczyznami, która była dla nich najszlachetniejszym rodzajem związku między istotami. Z drugiej jednak strony, siła tej więzi sprawiła, że życie z dala od siebie było jedynie wegetacją i samotnym czekaniem. Po czterdziestu jeden latach nadszedł moment na spotkanie, udzielenie odpowiedzi na nurtujące pytania, jak również na pokutę.
Bohater „Żaru” - Generał, po wielu latach głębokich analiz zachowań przyjaciela i swojej żony Krystyny jest pewien, co kierowało ich czynami. Ale czy dostaje odpowiedź w stu procentach potwierdzającą przypuszczenia? Czy tak naprawdę chce ją usłyszeć? Gdyby tak było, nie spaliłby pamiętnika żony bez wcześniejszego przeczytania zawartych w nim treści. Woli wierzyć w to, co sam odkrył podczas dni spędzanych w odosobnieniu. Jedno słowo za dużo z ust przyjaciela mogłoby sprawić, że spokój, który udało mu się osiągnąć, zostałby zakłócony. Pamięć potrafi przecież płatać figle. Pewne sytuacje widzimy i pamiętamy takimi, jakimi chcielibyśmy żeby były. Obaj przyjaciele wiedzieli, że jest to ich ostatnie spotkanie przed śmiercią. Doczekali się go w wieku siedemdziesięciu pięciu lat, by po tym móc zakończyć swój żywot.
Duża część powieści to monolog generała. Jego wypowiedzi są podsumowaniem najważniejszych okresów życia. Własnej winy w tym co zaszło między przyjaciółmi wciąż nie potrafi dostrzec. Jest pewien, że dzieliła ich różnica poziomu zamożności, jak również „inność” wynikająca z różnic osobowości. Co tak naprawdę stało się 41 lat temu? Odpowiedź na to zna tylko Konrad. Mimo wielu przypuszczeń, rezultaty rozmowy nie przynoszą ostatecznego rozstrzygnięcia. Jednak na koniec spotkania obaj zgadzają się z tym, że wszystkiemu winna jest namiętność. Żar przenikający serca, dusze i ciała, by palić się w nich aż do śmierci.

„Żar” Sandora Marai to kolejna „mała proza” tego autora, która mieści w sobie wiele emocji. Czytając książkę nie sposób się od niej oderwać. Autor absorbuje całą uwagę czytelnika dzięki swoim umiejętnościom malowania słowem napięć i emocji w duszach bohaterów . Marai, niczym znakomity psycholog, potrafi zagłębić się w najskrytsze obszary ludzkiej psychiki i wydobyć z niej odczucia, których byśmy się nie spodziewali. A jednak, gdy czytamy o losach bohaterów czujemy, że ich przeżycia nie są nam obce.

Sandor Marai jest mistrzem niedopowiedzeń ukrytych między słowami opisującymi rzeczywistość. Lecz czy rzeczywistość jest prawdą? Rzeczywistość to jeszcze nie jest prawda... - Rzeczywistość to tylko jej ułamek.



Tytuł: Żar
Autor: Sandor Marai
Wydawnictwo: Czytelnik
Seria wydawnicza: Mała proza
Liczba stron: 168
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-07-03162-0 

 
 

czwartek, 26 maja 2011

"Księga ziół" Sandor Marai


Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl: tylko człowiek umie czytać.

„Księga ziół” Sandora Marai to zbiór myśli, głównie filozoficznych. Tytuł dobrze oddaje charakter książki będącej zbiorem dobrych rad, którymi, według autora, warto się w życiu kierować. Wskazówki zawarte w tym „zielniku” mają pomóc w zrozumieniu natury ludzkiej, a także w odpowiednim jej wykorzystaniu. Powinny, jak lecznicze właściwości ziół- wzmacniać odporność, hartować ducha; leczyć człowieczą niepewność w podejmowaniu decyzji dotyczących życia codziennego.
Na okładce „Księgi ziół”, wydania które posiadam, znajduje się zdjęcie naparstnicy. Jest ono ciekawą metaforą do przekazu treści, gdyż roślinę tę stosuje się w leczeniu nerwic i chorób serca.
Autor napisał ten „poradnik” tak, jakby jego opinie były niepodważalne. Podpiera je własnym doświadczeniem, jak również teoriami światowych mędrców. Namawia do czytania dzieł Seneki, Arystotelesa, Tołstoja, Marka Aureliusza, i Pisma Świętego. Marai nawiązuje do kultury i sztuki. Tłumaczy jaką rolę odgrywają arcydzieła. Zachęca do napełniania swojej duszy szczęśliwą harmonią ludzkiej doskonałości. Do codziennego słuchania muzyki Bacha, Beethovena, bądź Mozarta. Nie zapomina również o uzależnieniach i tym co czyni człowieka głupcem godnym potępienia.
Sandor Marai jest pewien każdego użytego słowa. Poucza, iż człowiek myślący, gdy tylko może, milczy; a gdy już nie może dłużej milczeć, wówczas mówi lub pisze. A czyni to tylko w ostatecznej potrzebie. Stworzenie ”Księgi ziół” wynikło jak widać z ogromnej potrzeby autora. Książkę odbieram również jako usprawiedliwianie poczynań i stylu jego życia.
Z niektórymi opiniami Sandora nie zgadzam się. Mimo to książka zawiera wiele wersów, które na pewno będę cytować przy nadarzających się okazjach.

„Księgę ziół” polecam każdemu. Czyta się ją przyjemnie i lekko. Jest powiewem świeżego powietrza, jak również odskocznią od codziennej rutyny. Pomaga sięgnąć w głąb umysłu pozostawiając trwały ślad odkrytych prawd świadczących o tym, że ludzkie zło i ludzkie dobro są po równi prądem i częścią składową życiodajnego rytmu życia.


Tytuł: Księga ziół
Autor: Sandor Marai
Wydawnictwo: Czytelnik
Wydanie: 2009
ISBN: 978-83-07-03190-3
Ilość stron: 151
Oprawa: miękka


Notka o autorze:

Sándor Márai- właściwie Sándor Károly Henrik Grosschmied de Mára (ur. 11 kwietnia 1900 w Kassa – obecnie Koszyce na Słowacji, wówczas Austro-Węgry; zm. 22 lutego 1989 w San Diego) – pisarz węgierski. Pierwszy autor piszący tłumaczenia oraz opracowania dotyczące Kafki. W krótkim czasie osiągnął literacki sukces, a jego dzieła zostały przetłumaczone na angielski, francuski, włoski, hiszpański, portugalski, fiński, chorwacki, czeski, turecki, szwedzki i duński. Powieści Sándora Máraiego zachwycają stylem, psychologiczną przenikliwością, skupieniem na moralnych wyborach bohaterów i ich konsekwencjach.

środa, 8 grudnia 2010

"Zazdrośni" Sandor Marai


Dzieło według zazdrosnych
Dorastasz, buntujesz się i chcesz w pełni o sobie decydować. Wyjeżdżasz, by rozpocząć nowe życie. Osiadasz w innym kraju, podejmujesz prace, ale tak naprawdę wciąż uciekasz. Oddalasz się od rodziny, od swej artystycznej natury, dzięki której każde twe zachowanie znajduje usprawiedliwienie. Odgrywasz swoje role jak najlepiej potrafisz. Wpadasz w rytm codziennej rutyny, zapominając jakie piękno kryje każda z pór roku. Zakochujesz się i czujesz zapach perfum ulatniający się przez korek i nic z tym nie robisz. Jesteś scalony z materią, która w każdej chwili może rozproszyć się w odczuciu ekstazy, by po chwili znów zlać w jedność. Już nie możesz uciec. Gdybyś nawet przemierzył świat od gór po morze, tylko to jedno miejsce jest ośrodkiem wszystkiego. Pewnego dnia otrzymujesz list z wiadomością o zbliżającej się śmierci ojca. Nadarza się okazja, aby powrócić. Żaden inny powód nie byłby usprawiedliwiony tak jak ten. Lecz ogarnia cię lęk. Czujesz mocniej i pragniesz to wyrażać. Dojrzewasz dochodząc do wniosku, że już się nie boisz.
Miłość i śmierć: o nich myślisz najczęściej. Ale jest coś więcej. Coś, bez czego nie byłbyś w stanie znieść przykrości i cierpień jakimi dotyka cię życie. To dobroć. Dobroć którą nosisz w sobie, jako rzecz niezbędną. To ona, jak kompas, kieruje cię w boczne uliczki, przy których pozostawiasz swój włos, odcisk palca, czy po prostu zwykłe słowo. Tak zwykłe, że zapada w pamięci ludzi, których nim obdarzyłeś, do tego stopnia, iż nie chcą byś odszedł. Lecz to tylko cząstka, namiastka tego co możesz z siebie wydobyć gdziekolwiek się znajdziesz.
Tam jest inaczej. Powracasz i czujesz się niczym wygnaniec, który odnalazł ojczyznę. Stajesz się drzewem, do którego nikt nie ma pretensji, iż nie może w odpowiednim czasie obudzić się ze snu zimowego i zakwitnąć. Nawet jeśli się boisz w tym miejscu, jest to strach bezpieczny. Możesz znów spać na starym łóżku. Tu każdy bezsens ma swoje wytłumaczenie. Nawet kraty w oknie dziecinnego pokoju przepełnionego zapachem trutki. W tej przestrzeni jest tyle niepewności i nieodgadnionych myśli. Lecz starasz się ścierpieć ból bezradności ucząc się czekać pomaleńku. Akceptując niepojętość własnych nawyków już nie próbujesz ich zmieniać. Tu nie musisz, one po prostu zostają przemilczane, gdyż nie wypada ich zauważać. Nawet jeśli czasem bolą sny, przyjmujesz ich namacalność w realiach. Obserwujesz jak drukarnia nut- muzealny warsztat staje się ulotnym dziełem zgęstniałej materii. Lecz przecież zawiał wiatr z północy. Czas dokończyć dzieło, a przynajmniej zakończyć jeden z jego rozdziałów. Nie potrzeba dowodu na jego istnienie, wszyscy w nie wierzą. Życiorys jest naszym dziełem, a my artystami, którzy go tworzą. Ale czy przetrwa przez następne pokolenia? „Wspomnienie jaki był ojciec traciło barwy, a jednocześnie w mieszkaniu powoli umierała pamięć wydarzeń i epok.”
To jedna z refleksji, które towarzyszą mi po przeczytaniu „Zazdrosnych”. Zrozumiecie ją, gdy przeczytacie tę książkę. Odkryjcie własny punkt widzenia. Poczujecie jak można znaleźć się pomiędzy namacalną materią a własnym wyobrażeniem prawdy. Wciągną was warstwy czasowe, które nakładając się na siebie, są jednocześnie niezależne. Ta mała proza to bez wątpienia książka psychologiczna napisana z niezwykłą świadomością autora.
Sandor Marai pisząc językiem pięknej prozy poetyckiej pozostawił między wersami miejsca na wnioski własne czytelnika. Ograniczył dialogi stawiając na obszerne opisy. Niezwykła aura, którą stworzył pobudza wyobraźnię czytelnika. Przechodząc do kolejnych rozdziałów zauważamy, że relacje między członkami rodziny Garrenów owiane są tajemnicą. Każda z postaci wyróżnia się niebanalną osobowością, wręcz abstrakcyjną, chwilami tracącą cechy ludzkie. „Zazdrosnych” przepełniają niedomówienia, lecz wszystko co znajdziecie na kartach tej książki, udowodni w końcu swoje głębsze znaczenie.
Uniwersalność powieści sprawia, iż każdy znajdzie w niej coś, co scali go z jej treścią. Rodzina, miłość i śmierć to główne wątki „Zazdrosnych”. Tytułowa zazdrość nie jest nam podana na tacy i objaśniona. Jej obecność odkrywamy w trakcie czytania, domyślamy się jej na własną rękę. I w tym tkwi całe sedno jej zrozumienia. 
                                                                                    Joanna Markowska
 
Nota o autorze:
Sándor Márai często określany jest mianem jednego z najwybitniejszych pisarzy węgierskich. Urodził się 11 kwietnia 1900 roku w Koszycach. Był niezwykle uzdolnionym uczniem. Już w szkole średniej biegle władał językiem niemieckim i francuskim. Ukończywszy ją wyjechał do stolicy, a w 1919 roku do Niemiec, gdzie zaczął studiować dziennikarstwo. Przesyłał także felietony i opowiadania do gazet węgierskich. Tłumaczył dzieła Kafki na węgierski. Márai był autorem 46 książek, przeważnie powieści, lecz także poezji, esejów, felietonów i sztuk.
Z natury melancholijny i depresyjny, całkowicie załamał się po śmierci ukochanej żony, o której pisał w jednym z listów: "była moją matką, córką, przyjacielem, kochanką, dzieckiem"(ich związek określano jako wielką miłość, przeżyli razem 63 lata). Niebawem zmarł nagle jego adoptowany syn. Sandor nie mógł się pogodzić ze śmiercią dwóch bliskich mu osób, 22 lutego 1989r. popełnił samobójstwo.

Tytuł: Zazdrośni
Autor: Sandor Marai
Wydawca: Czytelnik
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 252
Oprawa: miękka
Wymiar: 130x200 mm
ISBN: 978-83-07-03235-1